Chyba każdy z nas ma takie miejsca, w które lubi wracać. Nie jestem wyjątkiem od tej, o ile można to tak nazwać, reguły i też mam takie właśnie miejsca. Sugerując się tytułem, można łatwo domyślić się o jakim miejscu mam zamiar dzisiaj pisać. Wiem, że określenie polskiego wybrzeża „miejscem” jest okrutnie ogólne, ale myślę, że wiecie co mam na myśli używając tego wyrazu.
Nad morzem bywam zwykle późnym latem, w okresie wakacyjnym, ale nie ukrywam, że od pewnego czasu krążą po mojej głowie myśli, coby dowiedzieć się jak wygląda polskie wybrzeże w trakcie innych pór roku.
Tak jak już wspominałem, lubię polskie morze. Trudno mi powiedzieć czemu tak jest, ale jakoś tak na mnie działa to „miejsce”, że lubię tam przebywać. Tak po prostu. Również i w zeszłym roku, w ramach urlopu, wybrałem się na północ Polski, a dokładnie do Gdyni, w której aktywnie wypoczywając spędziłem kilka dni.

Jak zapewne się domyślacie, mam sporo zdjęć z tego wyjazdu. Pozwólcie zatem, że zaproszę was na swego rodzaju spacer plażą z Gdyni do Orłowa.
Naszą podróż zaczniemy na plaży miejskiej skąd udamy się na Bulwar Nadmorski im. Feliksa Nowowiejskiego i dalej w stronę Orłowa.
Po lewej szumi morze i krzyczą mewy, po prawej zabudowania mieszają się z zielenią drzew.

Dotarliśmy do małego molo. Dalej pójdziemy plażą. Woda przyjemnie łaskocze po stopach gdy spacerujemy wzdłuż rezerwatu Kępa Redłowska.
Plaża jest piaszczysta i dosyć szeroka, a nadmorska roślinność bujna i tajemnicza.
Przed nami falochron, a później plaża redłowska. W oddali zaczynają majaczyć klify na plaży w Orłowie.



Ten odcinek znany jest jako dzika plaża. Podłoże staje się coraz twardsze, kamieniste. O większe kamienie rozbijają się fale.

Dalej pójdziemy lasem, aby dostać się na klify. Są tutaj stanowiska artyleryjskie z czasów drugiej wojny. Gratka dla fanów militariów i osób zainteresowanych historią.

Widoki z klifów są fantastyczne. Na dodatek pogoda dopisuje, a światło jest miękkie i ciepłe.



W końcu jest i molo w Orłowie, a więc koniec naszej wycieczki.

Spacer zakończony. Teraz pozostaje już tylko udać się na kawę, ewentualnie na jakiś trunek i wracać do domu.
Dzięki za towarzystwo. Fajnie było móc pokazać Ci jak zapamiętałem wybrzeże w Gdyni.
Do Zobaczenia 🙂