W czeluściach dysku twardego

Dzień dobry, cześć i czołem!

Już prawie kwiecień. Pogoda, co prawda, dalej płata figle, ale ogólnie rzecz biorąc jest coraz lepiej. W normalnych okolicznościach uznałbym, że powoli zaczyna się sezon na sesje plenerowe i pora zakasać rękawy, i wziąć się do roboty. Jednakże okoliczności z jakimi mamy obecnie do czynienia nieco odbiegają od powszechnie pojętej normalności 😉
Tak więc, nieprzeciętne okoliczności wymagają od nas działań innych niż zazwyczaj. Na przykład – ja zamiast robić ludziom zdjęcia, uznałem, że zrobię porządek na dysku twardym. Zagłębiłem się więc w trzewia tego magnetycznego potwora i stoczyłem zaciekłą walkę z diabelskimi folderami i plikami. Udało mi się wyjść z tego starcia bez szwanku, co więcej, wpadłem na pomysł o czym będzie następny wpis na blogu.

Dzisiaj zabiorę was do mojej rodzinnej wioski – Soblówki i pokaże wam kilka szczególnych dla mnie miejsc. No to lecimy 😉

No więc, cytując naszą wszechwiedzącą ciocię Wikipedie:
„Soblówka – wieś w Polsce położona w województwie śląskim, w powiecie żywieckim, w gminie Ujsoły. Graniczy ze Słowacją, w dolinie potoku Cicha. Położona jest u podnóża góry Wielka Rycerzowa i Muńcuł.”

Teraz, pozwólcie, dodam coś od siebie:)
Po pierwsze, góry wymienione przez ciocię Wiki nie są jedynymi położonymi tutaj szczytami. Prawdą natomiast jest, że są najbardziej znane. Oprócz tych naszych lokalnych szczytów-celebrytów jest tutaj cała masa innych gór, szczytów, potoków itd. Szczerze wątpie, że któryś z mieszkańców jest w stanie wymienić je wszystkie, ale oczywiście mogę się mylić 🙂 W telegraficznym skrócie: jest tutaj gdzie chodzić oraz jest, co oglądać bo wieś jest okrutnie urokliwa.
Po drugie, życie jest tutaj spokojne. Pamiętacie, jak pisałem o zrelaksowanej sarnie, z którą można by sobie zrobić selfie? To najlepsze podsumowanie tego, jak się tutaj żyje 😉
Po trzecie, czuje się tutaj prawdziwą więź z naturą. Postaram się opisać to tak: gdy odwrócę wzrok od monitora i zerkę za okno – zobaczę las; jeśli wyjdę przed dom – zobaczę las; pójdę za dom- zobaczę las. Wieczorem, gdy słońce zacznie zachodzić – pod domem zobaczę sarny, albo jelenie. Gdy pójdę na spacer do lasu to prawdopodobnie niechący wystraszę jakiegoś zająca, albo lisa. Powietrze pachnie mokrą ziemią, ptaki (w zależności od gatunku) śpiewają mniej lub bardziej radośnie. Rytm życia rownież regulowany jest przez prawa natury. Nadchodzi jesień – ludzie szykują się za zimę. Przychodzi wiosna, mieszkańcy razem z przyrodą budzą się do życia. Później zaczyna się praca w polu bo i rolnictwo jest tutaj jeszcze obecne. Co prawda, czasami trzeba się trochę namęczyć, żeby zobaczyć jakąś krowę, ale przecież nie można mieć wszystkiego 😉

W gruncie rzeczy o Soblówce mogłbym pisać godzinami i pewnie nie wyczerpałbym tematu. To zaiste piękne miejsce, a fakt, że akutat tutaj przyszło mi się pojawić na świecie uważam za na prawdę ogromne szczęście:)

Teraz pokaże wam, tak jak obiecałem, kilka miejsc, które są dla mnie szczególnie ważne. Jeśli dotrwaliście ze mną do tego momentu to bądźcie spokojni – od teraz będzie więcej zdjęc niż moich pisarkich wypocin.

Coło, tudzież Czoło

Pozycja numer jeden to szczyt Wielkiego Smerekowa, zwany przez tubylców Coło, a przez przyjezdnych Czoło. Dlaczego to jest szczególne dla mnie miejsce? Otóż, to szczyt przysiółka, na ktorym mieszkam więc, że tak się wyrażę, mam to miejsce pod ręką. Jest to o tyle świetne, że Coło jest doskonałym punktem widokowym. Pochodzi stamtąd zdjęcie, które widzieliście na początku tego wpisu. Oto kilka innych:

„Szopka”

Oczywiście nie chodzi mi o szopkę bożonarodzeniową. Jest to miejsce, o którym już wspominałem na łamach tego bloga (znając życie więcej niż jeden raz). To miejsce jest dla mnie szczególne ze względu na fakt, że wykonałem w jego pobliżu niezliczoną ilość sesji plenerowych. Co więcej, uważam, że nie wykorzystałem jeszcze całości potencjału, które to miejsce oferuje. Może kiedyś się uda, a na razie łapcie kilka ujęć.

Bonus

Obiecany bonus czyli kilka zdjęć, które również zrobione został w Soblówce. Podobnie jak poprzednie, odkopałem je podczas porządkowania dysku. Enjoy!

Na dzisiaj to chyba tyle. Mam nadzieje, że podobają się wam zdjęcia z Soblówki bo możliwe, że pojawi się ich tutaj więcej. Nie dlatego, że mam jeszcze jakieś na dysku, ale przez to, że wpadłem na, moim zdaniem, interesujący pomysł ciekawego projektu z Soblówka w roli głównej. Tak więc bądźcie czujni bo nie wiecie, kiedy wam Szymon zaskoczy wpisem 😉
Trzymajcie się zdrowo!

Jedna odpowiedź na “W czeluściach dysku twardego

Dodaj komentarz