Rola surówki w diecie fotografa

Kwestia surówek to bardzo intrygujący temat. Jedni je uwielbiają, inni wręcz nienawidzą. Dla jednych jest jak Miss Universe dla świata – najpiękniejsza i najsmaczniejsza na całym talerzu. Dla drugich zaś, jak Eurowizja – niby jest, ale po co, to już nikt nie pamięta.

Zaiste, godzinami można by snuć wywody odnośnie natury egzystencjalnej surówek. Jednak nasz czas na tej ziemii, pod tym niebiem (pozdro dla kumatych) jest krótki, jak czas świeżości większości surówek. Pozwólcie więc, że skupię się dzisiaj tylko na jednej kwestii związanej z tym obszernym tematem.

Mianowicie, uwaga na truizmy, jak sama nazwa wskazuje: surówka to coś surowego. Oczywiście mam na myśli surowość, jak w przypadku nieobrobionych termicznie warzyw (albo na przykład tatara), a nie surowość pani od matematyki w klasach 1-3. I tak jeśli słowo surowy przetłumaczymy na język angielski to otrzymamy wyraz raw. A tak się składa, że RAW to również jeden z formatów zapisu zdjęć. Co więcej, pokuszę się o stwierdzenie, że RAW to podstawa diety lwiej części fotografów.

Co to właściwie jest?

RAW w fotografii to format zapisu danych pozwalający na najwierniejsze odwzorowanie obrazu. Jest to możliwe ponieważ zdjęcia w tym formacie charakteryzują się potężnym zakresem tonalnym. Co więcej, RAW określa się często mianem cyfrowego negatywu, a to dlatego, że dane zapisane w tym formacie nie zawierają obrazu przetworzonego przez oprogramowanie aparatu. Jako ciekawostkę można dodać, że RAW w poszczególnych systemach może miec różne rozszerzenia, na przykład: Nikon – nef. ; Fujifilm – raf. ; Canon – cr2 itd.
Tłumacząc z polskiego na nasze chodzi o to, że „zdjęcie” w formacie RAW to surowy zapis danych z matrycy aparatu, czyli tego, co nasz sprzęt „zobaczył”, gdy wcisnelismy spust migawki.
Pliki w formacie RAW, jak wszystko na świecie, mają swoje wady i zalety. Do wad na pewno można zaliczyć fakt, że RAWy sporo ważą. Wynika to z tego, że jest w nich zapisana okrutna ilość danych. Idąc dalej, aby otworzyć taki plik na komputerze potrzebujemy zewnętrznego oprogramowania. To z kolei wynika z natury tego rodzaju plików, o czym pisałem wcześniej. Trzecia wada – RAWy, ponieważ nie są przetwarzane przez aparat, wymagają obróbki. Jeśli lubisz robić zdjęcia, ale nie chcesz, albo nie masz czasu na własnoręczną obróbkę, to ten format nie jest prawdopodobnie dla Ciebie 😉 Jednak dla wielu fotografów ta ostatnia „wada” jest największą zaletą RAWów ponieważ dzięki temu maja większy wpływ na końcowy efekt.

RAW vs JPG

W kwestii różnic pomiędzy tymi dwoma formatami zostało już sporo powiedziane i miałem ominąć ten punkt, ale jest jedna rzecz, o której warto tutaj dodatkowo wspomnieć.
Otóż wielu ludzi uważa, że robiąc zdjęcia w formacie JPG, ich obrazy są nietknięte tą fałszywą sztuką zwaną retuszem 😉 Sprawy mają się jednak nieco inaczej. Tak jak wspominałem, RAW to nieprzetworzony zapis danych z matrycy aparatu. Natomiast zdjęcia w formacie JPG, jak się już pewnie domyślacie, to taki plik, który został poddany obróbce przez oprogramowanie naszego apratu, czy smarfona. Tak więc JPG to nie zdjęcia bez retuszu, a raczej fotografie poddane obróbce automatycznej.
Dla jasności. Piszę to raczej jako ciekawostkę bo nie wszyscy o tym wiedzą, a wydaje mi się to być interesujące. Nie mam bólu tylnej części ciała w z powodu tego, jak czasami demonizuje się obróbkę graficzną i tematy pokrewne. Każdy z nas może mieć inne zdanie odnośnie retuszowania zdjęć i jestem w stanie to zrozumieć. Przy okazji chętnie dowiem się, co wy o tym myślicie. Zapraszam do dyskusji w komentarzach pod postem 🙂

Dlaczego wolę RAW

Ten temat poruszałem już kilkukrotnie, ale myślę, że warto go jeszcze troche poszerzyć. Głównym czynnikiem decydującym o tym, że uwielbiam fotografować w formacie RAW jest fakt, że mam wpływ na cały proces powstawania moich prac. Po prostu lubię i chcę mieć kontrolę na każdym etapie powstawania zdjęcia od momentu, gdy przygotowuję się do jego wykonania, aż do momentu kiedy je wywołam czy to w formie cyfrowej, czy drukując. W moim odczuciu pozwala mi to lepiej wyrazić siebie, bądź to, co chciałem przekazać danym zdjęciem/pracą. Dodatkowo umożliwia mi to uzyskiwanie lepszych efektów, znowuż jest to moje subiektywne zdanie.
Kolejna kwestia związana z tym, że preferuje RAWy to moje zainteresowanie obróbką graficzną. Uwielbiam bawić się narzędziami oferowanymi przez programy graficzne, testować możliwości, pracować z kolorami itd. Daje mi to sporo radości i pozwala dać upust kreatywności. Jeśli zerkniecie do mojego portfolio, albo na social media to zauważycie, że zdjęcia są różne. Nie mam jeszcze własnego stylu. Podobno ów styl wykształca się sam wraz z doświadczeniem, więc nie wykluczone, że kiedyś i ja posiądę własny. Jak na razie wyznaję podejście Bruce’a Lee: „Be water, my friend”.
Myślę, że ostatnią rzeczą, o jakiej tutaj wspomnę będzie fakt, że lubię wracać do moich starszych zdjęć, czy projektów. RAW daje mi tutaj coś, czego JPG nie jest w stanie. Otóż chodzi o to, że mogę obrabiać te zdjęcia tyle razy, ile tylko chcę zaczynając od podstaw, czyli od tego, co zarejestrował aparat. Ponieważ poświecam sporo czasu na naukę i doskonalenie mojego warsztatu to siłą rzeczy nabywam nowe umiejętności i najzwyczajniej w świecie staje się lepszy w tym, co robię. Wracając do starych zdjęc z nową wiedzą i doświadczeniem mogę dać tym obrazom nowe życie, albo poprawić coś, co kiedyś zrobiłem źle. A może po prostu mam nowy projekt, do którego pasowałby zdjęcia zrobione kiedyś, ale przydałoby się zmienić ich klimat? Możliwości jest mnóstwo.

Domyślam się, że część z was wpada tutaj tylko pooglądać zdjęcia i inne moje prace i niekoniecznie lubi czytać moje wypociny ;P Tak więc podrzucam wam pod spodem kilka prac, które pokazują, dlaczego uważam, że RAWy są okrutnie potężne.
Na samym spodzie znajdziecie też bonus w postaci krótkiego filmiku, na którym zobaczycie, jak wygląda obrabianie RAWA w praktyce. Możliwe, że pojawi się u mnie więcej takich materiałów, ale na razie nic nie obiecuję 😉
Miłego!

Tego pana nie znam 😉
Tego też nie.
Tak, to moja ulubiona miejscówka 🙂
To powinniscie już znać. Z perspektywy czasu stwierdzam, że nieco przegiąłem z kolorem nieba ;P
Tomek przed
I Tomek po 😉

I obiecany filmik:

2 myśli na temat “Rola surówki w diecie fotografa

  1. Świetny wpis, niezwykle ciekawie przedstawiony 🙂
    Dzięki za wyjaśnienie mi różnicy między RAW a JPG, zastanawialem się długo po co RAWy tak „źle” wychodzą 😀 teraz już wiem 🙂

    Polubienie

Dodaj komentarz