Było mroźne zimowe popołudnie. Geralt wraz z Vesemirem wybrali się na spacer wokół Kaer Mohren, aby wytestować możliwości fotograficzne nowego wiedźmińskiego smartfona. Zrobili sporo ciekawych zdjęć pobliskiego lasu i samego wiedźmińskiego siedliszcza. Aparat smartfona wydawał się być całkiem, całkiem. Po pewnym czasie słońce powoli i leniwie poczęło chować się za horyzontem. Gdy Biały Wilk zobaczył, że złota godzina zaraz się skończy zawołał na swojego nauczyciela:
– Vesemir! Cho cykniem se selfie z tym epickim zachodem słońca w tle!
– Ale tak z kontry? Pod światło? – odparł Vesemir
– No tak, a co w tym złego? – zdziwił się Geralt
– Nie słyszałeś nigdy o mieczu prześwietlenia? Pradawne podania głoszą, że ów miecz ma dwa ostrza. Jedno z nich to prześwietlone tło, zaś drugie – niedoświetlona twarz.
– No weź… Kontra robi taki fajny efekt podświaty wokół sylwetki… I włosy tak fajnie modeluje…
– Nie ma mowy Geralt! Już zapomniałeś jakie jaja były ostatnim razem jak bawiłeś się pewnym mieczem mającym dwa ostrza? Awantura na całe uniwersum była. Pewien jegomość próbując spisać jak to było to się ledwo w pięcioksiągu zmieścił… Tak więc dajmy temu selfie spokój i chodźmy lepiej coś pooglądać. Na Netflixie ponoć fajny serial jest jakiś nowy. Jakieś fantasy z tym gościem, co to Supermana grał kiedyś.
I poszli porzucając tym samym plan Geralta na wykonanie epickiego selfie z kontry…
Był bardzo treściwy i mądry wstęp. Teraz pozwólcie, że skupię się na konkretach 😉
Dzisiaj chciałbym opowiedzieć wam trochę o tak zwanej kontrze, czyli oświetleniu tylnym. Myślę, że nie ma sensu sie rozwodzić nad samym pojęciem bo to w sumie oczywiste. Napiszę może tylko, że o oświetleniu tylnym mówimy wtedy, gdy obiekt przez nas fotografowany jest oświetlany, uwaga, od tyłu. Innymi słowy kontra jest wtedy gdy robimy zdjęcia pod światło. Taki rodzaj oświetlenia może być używany jako światło główne, albo dodatkowe. Ja dzisiaj chciałbym skupić się na tym pierwszym ponieważ dosyć często zdarza mi się fotografować pod światło i jak się pewnie domyślacie, bardzo lubię ten rodzaj oświetlenia. Powodów jest ku temu kilka .
Po pierwsze rezultaty pracy z tylnym światłem są prawie zawsze efektowne. W zależności od gustu ma się rozumieć. Chodzi tutaj oczywiście o efekt poświaty wokół sylwetki fotografowanej osoby. Co więcej wspomniania poświata w ciekawy sposób modeluje włosy, fakt faktem trzeba tutaj nieco uważać, ale o tym trochę później.
Po drugie. Uprzedzam to jest moje mocno subiektywne zdanie. Zdjęcia z kontry robi się dosyć łatwo. Albo trochę inaczej, fotografując w ten sposób można małym nakładem sił uzyskać świetne efekty (czyt. fajny efekt poświaty :P). Wystarczy umieścić źródło światła za fotografowaną osobą, bądź wybrać się w plener, gdy słońce jest dosyć nisko nad horyzontem i voila. Jednak, jak to mawiał klasyk: „zawsze jest jakieś ale” i zdjęcia pod światło nie są wyjątkiem od tej reguły.
Osobiście wymieniłbym trzy główne problemy, które mogą wystąpić w tego rodzaju ujęciach.
Pierwszy z nich występuje, gdy światło jest dosyć mocne. Łatwo wtedy o niedoświetlenie części zdjęcia. Dokładniej rzecz ujmując chodzi o te części osoby fotografowanej, które znajdują się w jej cieniu. Na przykład twarz osoby zwróconej przodem do obiektywu, a plecami do źródła światła. Oczywiście można ustawić ekspozycję tak, aby zacienione obszary były poprawnie naświetlone, jednakże miecz prześwietlenia ma dwa ostrza i z kolei w tym wypadku ryzykujemy prześwietlenie tła.
Drugi problem wiąże się z pierwszym. Mianowicie zdarza się, że zdjęcia z kontry cechują się nudą w grze świateł i cieni. Nie jest to sztywna zasada i zależy od wielu czynników, ale problem taki może się pojawić. Na przykład, jeśli znowu weźmiemy pod lupę przypadek opisany nieco wyżej, tj. osoba przodem do aparatu, a światło centralnie za plecami, to gwarantuje, że na twarzy tej osoby nie będzie się dziać zbyt wiele. Mam tutaj na myśli bardzo, bardzo równomierne i płaskie oświetlenie, czyli śladowe ilości cieni i świateł. Oczywiście może zdarzyć się tak, że jest to celowy zabieg, wtedy w ogóle nie było tematu 😉
Jednak często bywa tak, że pomimo fajnego efektu, jaki daje wspomniana wyżej poświata, zdjęcie jest po prostu nudne.
Istnieje oczywiście rozwiązanie wymienionych przeze mnie problemów. Jednakże problemy miały być trzy i w moim mniemaniu, owo rozwiązanie stanowi właśnie ten trzeci. Chodzi o to, że można łatwo obejść wspomniane ograniczenia poprzez zastosowanie jakiegoś modyfikatora światła czy to blendy, czy lampy błyskowej, albo studyjnej. Szkopuł w tym, że to łączy się z dodatkowymi kosztami. Wiadomo, punkt widzenia zależy od punku siedzenia i zainwestowanie dodatkowych środków pieniężnych dla jednego może nie stanowić problemu, ale dla drugiego już tak. Ceny lamp błyskowych są różne, ale zaczynają się raczej od kwot trzycyfrowych. Blendy są dużo tańsze, komplet trzech można kupić za kiladziesiąt złotych, jednak to też jest jakiś wydatek. Ostatecznie można zrobić sobie blendę DIY, albo do odbijania światła używać kawałka styropianu. Sam dość długo wykorzysytwałem styropian jako blende i byłem zadowolony z efektów 🙂
W ogólnym rozrachunku wychodzi na to, że zdjęcia z kontry mają więcej wad niż zalet. Jednakże matematyka nigdy nie była moją mocną stroną i osobiście gdybym miał zestawić wady i zalety tego typu oświetlenia to znak nierówności postawiłbym „dziubkiem” w stronę wad.
Wiecie, co tam problemy z naświetlaniem, czy kontrastem… poświata wokół sylwetki lub włosów to jest to..:D Efekt jest tym lepszy im mocniej wieje wiatr. Mocno rozwiane włosy fotografowane pod światło sprawiają, że nasz model/modelka wygląda jakby trzymał/trzymała się linii trakcyjnych na stacji PKP. 😀
Wracając jednak do poważnych rozważań na temat natury światła… Warto miec na uwadze, że powyższe stwierdzenia opieram głównie na moim doświadzczeniu z fotografią portetową, którą to za zwyczaj się zajmuję. Nie twierdzę przy tym, że podane informacje nie mają odniesienia do innych rodzajów fotografii, ale nie czuję się również na tyle kompetentny, aby stwierdzić, że są one uniwersalne. I tak na przykład fotografując z kontry jakiegoś ptaszka, wymienione przeze mnie wady i zalety tego rodzaju oświetlenia będą aktualne i prawdziwe. Z drugiej zaś strony, zdjęcie zachodzącego nad morzem słońca to scena oświetlona w podobny sposób, ale czy można powiedzieć, że gra świateł i cieni jest tutaj nudna?
Koniec końców punkt widzenia zawsze zależy od punku siedzenia i podobnie jest w fotografii, gdzie swoboda interpretacji i realizowania naszej wizji artystycznej jest praktycznie nieograniczona.
Pod spodem kilka zdjęc robionych z kontry, dzisiaj w formie pokazu slajdów 😉







2 myśli na temat “Miecz prześwietlenia”