W czeluściach dysku twardego 2

Dziejszy wpis jest w pewnym stopniu kontynuacją jednego z poprzednich postów. Dokładniej rzecz ujmując tego:
https://szymonowe.photo.blog/2020/03/29/w-czelusciach-dysku-twardego/
Jednak tym razem nie stoczyłem zaciętego boju z potwornymi plikami i folderami. Byłem raczej jak skrytobójca, który załatwia sprawę jednym celnym cięciem. I tak zdjęcia, które chcę wam dzisiaj pokazać nie zostały znalezione przy okazji robienia porządku z magnetycznym potworem – jak to miało miejsce ostatnim razem. Są to celowo wybrane fotografie, co więcej nie są to moje stare prace, ale świeżutkie ujęcia robione już na nowym sprzęcie. Wiem, nie pisałem nigdzie o zmianie sprzętu, ale jeśli ktoś dociekliwy sprawdzałby jakie dodaje hasztagi na instagramie to na pewno zauważyłby, że jakiś czas temu #nikon zmieniło się na #fujifilm 😉 Oczywiście zdaję sobię sprawę, że macie do roboty rzeczy ciekawsze niż sprawdzanie jakie ktoś dodaje hasztagi na insta, więc powyższą informacje potraktujcie raczej jako mało intrygującą ciekawostkę. Z drugiej jednak strony byłoby mi niezmiernie miło jeśli mojego instagrama zapragnęlibyście odwiedzić ;P
Wracając do meritum. Dzisiaj mam dla was kilka ujęć wykonanych, a jakżeby inaczej, w Soblówce. Nie przedstawiają one ważnych dla mnie miejsc – jak miało to miejsce ostatnim razem, ale pewnie kilka znajomych lokacji będziecie w stanie rozpoznać. Są to fotografie, które wykonałem podczas lockdownu, spacerując w okolicach mojego domu i uznałem, że fajnie byłoby się nimi z kimś podzielić. Zatem nie przedłużając oto wspomniane fotografie:

1. Drzewo, którego na pewno nie znacie

o

Na pierwszy ogień idzie miejsce, które pokazuje wam średnio raz na wpis. Opisywać go nie muszę bo pisałem o nim już tyle razy, że pewnie znacie go nie gorzej ode mnie. Fakt faktem, często odwiedzam tą jabłoń rosnącą pod moim domem celem wykonania kilku fotografii, ale wciąż nie moge pozbyć się wrażenia, że nie wykorzystuję pełni potencjału drzemiącego w tym miejscu.

2. Superdog

Oto mój asystent – Śrubek. Oficjalnie piesek wabi się Tiko, ale jak dla Białego Wilka każdy koń to Płotka, tak dla mnie każdy pies to Śrubek. Dobrze, że mój przyjaciel lubi biegać bo podczas prób wykoania tego ujęcia musiał się nieco naprzebierać łapkami 😉

3. Z cyklu „Kiedy trawka łechce brzuszek”

Myślę, że komentarz jest zbędny, gdyż wiecie, że uwielbiam kiedy trawka łechce brzuszek. Tak się składa, że zdjęcia kwiatów to doskonała okazja, aby sobie nieco dogodzić 😀

4.Po drugiej stronie

Tutaj zbyt dużo nie zamierzam pisać. Ciekawi mnie, czy domyślicie się skąd taki tytuł tej fotografii 😉 Dajcie znać w komentarzach.

5. Z cyklu „Kiedy śłońce wali w obiektyw”

To miejsce też możecie kojarzyć z innych moich zdjęć. Jakby ktoś się zastanawiał, jak zrobić, żeby słońce na zdjęciu wyglądało jak powyżej to podpowiem, że bardzo prosto ;P Wystarczy mocno domknąć przysłonę. Podczas robienia tego zdjęcia miałem ją ustawioną na f/20.

6. Żeby tradycji stało się zadość

Standardowo zdjęcie pobliskiej szopki. Co prawda, niebo może wydawać się na tym zdjęciu nieco nudne, ale za to kolory wyszły moim zdaniem bardzo ładne. Wyjątkowo odwiedziłem to miejsce z rana, a nie późnym popołudniem jak zwykłem to robić.

Na dzisiaj to chyba tyle. Mam nadzieję, że zdjęcia przypadną wam do gustu. Trzymajcie się zdrowo i do usłyszenia, albo zobaczenia – zależy, jak kto interpretuje 😉

Dodaj komentarz