
Dzień dobry, cześć i czołem!
Tytuł dzisiejszego posta jest taki, jak zawsze. To znaczy, wyrazy użyte do jego sformułowania są inne niż poprzednie. Podobnie jak jego sens (a może chodzi właśnie o brak sensu?). Mam na myśli to, że tytuły moich wpisów są zwykle, że się tak wyrażę: od czapy. Oczywiście ja widzę w nich całe tony sensu i zwykle długo się głowię, jak sformułować tytuł do danego posta. Natomiast, gdy po pewnym czasie wracam do moich starych wpisów i widzę, co tam jest napisane oraz jak zatytułowane są moje wypociny to nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Zazwyczaj się śmieje, ale jest to śmiech przez łzy…
Pogadałem sobie od rzeczy, więc czas przejść do konkretów. Tytuł dzisiejszego posta jaki jest każdy widzi. Zdaję sobię sprawę, że może wydawać się pozbawiony sensu i zwyczajnie dziwny, ale wszystko zmieni się po przeczytaniu całego wpisu. Macie moje słowo 🙂
Otóż przeglądałem ostatnio moje stare posty. Wiecie jak jest. Tak długo tutaj nie zaglądałem, że sam zapomniałem, o czym jest ten blog 😉 Trafiłem na post o bardzo intrygującym tytule Miecz prześwietlenia. Po przeczytaniu całości byłem okrutnie skonsternowany faktem, że pisząc o robieniu zdjęć z kontry nie wspomniałem o fotografowaniu sylwetek. Nie mam tutaj na myśli fotografii, na których widać kaloryfer, bądź boiler modela/modelki. Ogólnie rzecz biorąc nie chodzi o rzeczy związane ze sportem, ale pewną ciekawą technikę pozwalającą tworzyć interesujące obrazy. Może pokażę, o co mi chodzi bo jak sami wiecie mam jeszcze sporo do zrobienia w kwestii moich umiejętności objaśniania pewnych zagadnień 😉

Taką właśnie sylwetkę miałem na myśli 😉 Osobiście bardzo lubię takie zdjęcia i jeśli tylko mam okazję to staram sie jakieś wykonać.
Czy takie ujęcie się komuś podoba, czy nie to oczywiście kwestia gustu. Jako, że mi osobiście podobają się takie fotografie i myślę, że większość z was podziela to zdanie to powiem wam, jak taki obraz wykonać. Zwłaszcza, że sprawa jest banalnie prosta.
Takie zdjęcie wykonacie wszystkim. Oczywiście mam na myśli urządzenia wyposażone w aparat fotograficzny bo wiadomo, że kotletem takiego zdjęcia się nie zrobi. Tak więc bierzemy swój aparat, albo smartfon i uwaga… czekamy aż słońce znajdzie się dosyć nisko nad horyzontem. Tak samo jak podczas fotografowania z kontry. W gruncie rzeczy zdjęcia sylwetki to fotografowanie z kontry (masło maślane: czas, start!). Ustawiamy naszego modela/modelkę, bądź obiekt, który chcemy fotografować tak, aby oświetlony był od tyłu. Teraz cały trik polega na tym, aby przełączyć urządzenie, którym robimy zdjęcia na tryb manualny. Na automatyce ciężko wykonać takie ujęcie bo przypuszczam, że oprogramowanie będzie chciało za wszelką cenę jak najlepiej naświetlić postać na pierwszym planie. My natomiast chcemy, aby postać na pierwszym planie była mocno niedoświetlona, a więc mamy zgoła inny zamiar niż oprogramowanie naszego aparatu 😉
Jeśli nie wiecie, jak ustawia się ekspozycję w aparacie to postaram się pomóc. Ogólnie rzecz biorąc to o ustawianiu ekspozycji zostały napisane całe książki, powstały miliony artykułów itd. Po prostu jest to okrutnie obszerny temat. Bardziej ambitnym polecam poczytać o trójkącie eskpozycji. Jakiś randomowy artykuł z intertnetu powinien wam nakreślić, jak ustawiać poszczególne parametry w waszych aparatach. Jak juz będziecie wiedzieć, co z czym się je to wykonanie zdjęcia sylwetki nie będzie stanowić dla was najmniejszego problemu 🙂
Natomiast jesli komuś nie chce się czytać to już mówię, co powinien zrobić (mając przy tym nadzieje, że koledzy po fachu mnie nie zlinczują za to co zaraz napiszę ;P). Trybu manualnego i tak nie przeskoczymy, a więc włączamy wspomiany tryb w naszym aparacie/smartfonie. Ustawiamy parametr ISO na najmniejszy możliwy, np. 100. Następnie ustawiamy przysłonę, o ile wasz smartfon pozwala na takie ustawienia bo w aparatach takie ustawienie jest na pewno 🙂 Jeśli chcemy aby tło się rozmazało to ustawiamy jak najmniejszą wartość przysłony. Na przykład f/2.8 Jesli chcemy aby tło było wyraźne ustawiamy nieco wyższą wartość, powiedzmy f/11. Najwięcej majsterkowania będzie przy ostatnim parametrze czyli czasie naświetlania. Zaczynamy od, powiedzmy, 1/250 sekundy. Ustawiamy ostrość na tym kimś lub czymś, czego sylwetkę chcemy sfotografować i wykonujemy zdjęcie. Jeśli wszystko wydaje się zbyt jasne to skracamy czas naświetlania. Ustawiamy 1/320 sekundy. Jesli efekty dalej nas nie satysfakcjonują to znowuż skracamy czas otwarcia migawki i tak dalej, i tak dalej, aż uzyskamy pożądany przez nas obraz. Nieco inaczej sprawy mają się jesli zdjęcie jest zbyt ciemne. Wtedy musimy wydłużyć czas naświetlania. Ustawiamy trochę dłuższy czas otwarcia migawki. Przykładowo 1/200 sekundy. Zdjęcie dalej zbyt ciemne? Wiecie co robić 🙂 Nie polecam schodzić z czasem naświetlania poniżej 1/60 sekundy, gdyż na 99% zdjęcia będą wychodzić poruszone. No chyba, że macie stabilizację matrycy, wtedy to już nieco inna bajka 😉
Jeśli przy czasie otwarcia migawki 1/60 sekundy zdjęcia wciąż wychodzą zbyt ciemne to warto zastanowić się, czy ogólnie nie jest już zbyt ciemno ;P Druga opcja to zwiększyć nieco ISO i znowu majsterkować przy czasie naświetlania. Czyli ustawiamy wyższe ISO, np. 200, czas otwarcia migawki 1/250 sekundy i zależnie od naszej wizji skracamy go, bądź wydłużamy.
Gdy mamy już nasze zdjęcie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby nieco zmodyfikować je w jakimś programie, albo aplikacji. Jak zwykle jedyne ograniczenie to nasza wyobraźnia 🙂
W dziejszym temacie to chyba tyle. Myślę, że tytuł posta nie jest już dziwny i wiecie dlaczego akurat taki wybrałem 🙂
Oczywiście może okazać się za miesiąc, albo pół roku, że znowu coś pominąłem. Znowu pojawi się konsternacja i te sprawy.
Jednak zanim to nastąpi to klasycznie wrzucam kilka zdjęć poniżej.
Do usłyszenia!

