Wyprawa życia

Cały tytuł winien brzmieć: „Wyprawa życia, czyli jak udałem się do pobliskiego lasu”. Jak to bywa w życiu miałem okrutne plany na weekend. Miałem szwędać się z aparatem i robić zdjęcia, zbierać materiał cobyw końcu napisać tutaj coś sensownego. Koniec końców wyszło tak, że w niedziele udało mi sie na godzinke wyrwać z domu celem wykonania jakichś fotografii. Nie narzekam, aczkolwiek inaczej miało to wszystko wyglądać 😀

Byłem mocno zmotywowany, żeby jak naszybciej wrzucić coś na bloga. W dużej mierze za sprawą moich ostatnich fejsbukowych deklaracji odnośnie reaktywacji tego oto bloga. Pisałem wtedy również, że będzie to możliwe bo trochę poluzuje mi się grafik i wiecie co? Nie poluzował się ;P Jak to mawiał klasyk – nadzieja matką głupich, ale słowo się rzekło i bloga postaram się prowadzić zgodnie z tym co ogłosiłem niedawno w social mediach.

W gruncie rzeczy ten wpis nie traktuje o niczym konkretnym. Po prostu chciałem się z wami podzielić zdjęciami, które wykonałem w minioną niedzielę w pobliskim lesie oraz napisać parę słów o tym, co u mnie słychać.
Co u mnie słychać to już w sumie wiecie, a więc przyszedł czas na zdjęcia.

Moja ostatnia fotograficzna wycieczka była krótka, ale ciekawa. Udało mi się nawet nazbierać grzybów:) W sumie to chciałem, aby grzyby były motywem przewodnim tej wyprawy, ale jakoś tak wyszło, że zrobiłem zdjęcia tylko dwóm okazom. Z czego jeden był z gatunku tych, które je się tylko raz w życiu.

Jednorazowy grzyb 😀
Dla jasności dodam, że to nie ilustracja tylko zdjęcie 🙂

Fajny rydz, co nie?:) Pamiętacie, jak pisałem o budżetowych obiektywach z mocowaniem m42? Wspominałem, że można za ich pomocą uzyskać ciekawe efekty. Powyżej macie malutką dawkę tego, co oferują nam takie szkła. Szczerze mówiąc to zrobiłem sobie podczas tej mojej wycieczki małe wyzwanie i używałem tylko jednego obiektwu. Ściślej mówiać mojego starego Pentacona 50mm f/1.8, o którym wspominałem przy okazji posta Cebula.
Oczywiście to czy obrazek jaki dają stare obiektywy podoba się, czy nie to kwestia indywidualnych upodobań i gustu. Różne obiektywy dają różne efekty. Ja osobiście bardzo lubię mojego Pentacona i efekty jakie mogę z jego pomocą uzyskać.

Pomimo tego, że ostatnie dni są bardzo ciepłe to trzeba przyznać, że w powietrzu czuć już jesień. Lubię tą porę roku, a szczególności kiedy jest ona złota i polska. Nie żebym był jakimś ogromnym patriotą, albo amatorem króla metali. Jesień po prostu trafia w moje wysublimowane gusta. 😉 W sumie to już nie mogę się doczekać, aż drzewa zmienią kolor. Uwielbiam robić sesje w jesniennych klimatach.

Pierwsze liście już zmieniają kolor
Rośliny powoli schną

Pewnie zauważyliście, że zdjęcia, które wam dzisiaj pokazuje są w klimacie posta Kiedy trawka łechce brzuszek 😀 Jednak przyznać muszę, że ściółka nie jest aż tak wygodna jak trawka, a i łechtanie jest mniej przyjemne. Koniec końców, czego się nie robi dla zdjęć, prawda?:)

Z jednej strony relikt przeszłości, a z drugiej brak szacunku człowieka wobec przyrody. Ale przynajmniej ładnie rdzewieje ;P

Na sam koniec mojej wycieczki załapałem się jescze na przepiękny zachód słońca. Kolory nieba były prima sort!

No i to by było na tyle jeśli chodzi o moją wyprawę. Post może nie był jakiś okrutnie merytoryczny (w sumie jak każdy inny mój wpis;P), ale mam nadzieję, że was chociaż trochę zaciekawiłem. Na dzisiaj to tyle, trzymajcie się zdrowo i pogodnie!:)

Jedna odpowiedź na “Wyprawa życia

Dodaj komentarz