Odkopane Zakopane

Dzisiejszy post, oczywiście nieco spóźniony, jest niczym przysłowiowy „odgrzewany kotlet”. Czemu? Otóż w moim mniemaniu Zakopane jest miejscem tak znanym i „obfotografowanym”, że ciężko do tego dołożyć coś od siebie. To znaczy nie ciężko, chyba, że ma to być świeże i jakieś sensowne. Wtedy jest ciężko ;D

Ogólnie rzecz biorąc to miałem nie robić wpisu o mojej wycieczce do Zakopanego, ale jak to u mnie bywa rzeczywistość zweryfikowała moje blogowe plany i tak powstał ten oto wpis.

Wpadłem na pomysł, żeby ten post różnił się nieco formą od pozostałych. Mianowicie, najpierw będzie parę słów (jak zwykle bardzo sensownych) ode mnie, a później podrzucę kilka kadrów, które poczyniłem podczas rzeczonej wycieczki. Pod każdym zdjęciem zamieszczę parę słów komentarza, bo każde zdjęcie to jakaś mniej lub bardziej ciekawa historia. 🙂

O Zakopanym napisane zostało już chyba wszystko. Pewnie nie, ale wiecie jakie jest moje podejście do przekazywania informacji odnośnie miejsc, o których piszę na blogu. Chcecie suche fakty to internet jest nimi wręcz przepełniony. 🙂
Ja wolę napisać coś od siebie oraz podzielić się moimi przemyśleniami i odczuciami.

No cóż. Jeśli mam być szczery to nie jestem fanem Zakopanego. Bardzo lubię Tatry i ogólnie rzecz biorąc otoczenie tego miasta, natomiast samo Zakopane to chyba nie moja para kaloszy. Są takie rzeczy, których po prostu nie lubimy i to jest chyba jedyne wytłumaczenie mojego podejścia.
Uczciwie muszę jednak przyznać, że każdy mój wyjazd do Zakopca wspominam bardzo dobrze. Tak więc z jednej strony lubię tam jeździć, zaś z drugiej nie kryję się z moimi być może nieuzasadnionymi uprzedzeniami.

Ktoś mógłby przytomnie spytać: po kiego czorta jechać do miejsca, którego się nie lubi? Mógłbym odpowiedzieć, że są tam ładne widoki, ale jeśli mam być szczery to ten wyjazd był inicjatywą mojej świeżo upieczonej żony. Wpadła na pomysł, że skoro podróż poślubna może byc mocno utrudnioniona z wiadomych względów to lepiej w tym roku odpuścić dalekie podróże i wybrać sie na parę dni gdzieś niedaleko. No i pojechaliśmy. Dodam, że zdążyliśmy zanim zaczęto wszystko zamykać. Fortuna się do nas uśmiechnęła, jak zwykle zresztą ;P

Wyjazd z założenia nastawiony był na leniwe spędzanie czasu. Tak więc nie spacerowalismy po górach. Druga sprawa, że ładną pogode mieliśmy tylko jeden dzień. Tegoż dnia wybraliśmy się na Gubałówkę i pospacerowaliśmy nieco w okolicach Kościeliska. Oczywiście podczas tej eskapady, aparat cały czas dyndał radośnie na mojej szyi. Zdjęcia, które dzisiaj zobaczycie robiłem Fujinonem 23mm F/1.4, czyli obiektywem, który chwalę w każdym wpisie 🙂

Cóż mogę więcej rzec w temacie mini podróży poślubnej? Dużo pieniążków wydaliśmy na jedzenie i przekąski ;D Zrobiłem nieco zdjęć, z których jestem nawet zadowolony. Ogólnie wyjazd na plus, ale jakaś cząstka mnie mocno żałuje, że jednak nie wybraliśmy się nigdzie w góry. Może następnym razem uda się poszwędać po jakichś szczytach.

Jako, że blog jest bardziej o zdjęciach niż pisaniu to bez zbędnego przedłużania podrzucam już obiecane zdjęcia okraszone krótkim komentarzem i historią, która się za nimi kryje, coby wprowadzić nieco świeżości na blogu. Enjoy!:)

Pierwsze zdjęcie możecie znać z mojego FB, albo Insta. Zrobione zostało w Kościelisku, przed domem, w którym nocowaliśmy. Po przyjeździe na miejsce wybraliśmy się na spacer i Ola stwierdziła, że chce zdjęcie z Giewontem w tle. I tak powstało powyższe ujęcie. Słońce było dosyć wysoko i mocno świeciło, a to z kolei tworzy mocne, wyraźne cienie na twarzy dlatego zdecydowałem, aby Ola ustawiła się tyłem do kamery, żeby wyglądała jakby podziwiała widoki 😀

W Zakopanym bywa chłodno i czasami trzeba się ogrzać. Wiadomo. Ja natomiast mając podpięty mój ukochany obiektyw 23mm nie mogę powstrzymać się przed zdjęciami tego typu. Mała głębia ostrości i ciekawy obiekt ustawiony blisko obiektywu. Lubię to!:)

Gubałówka. Bardzo spodobał mi się ten płot oraz budynek wewnątrz ogrodzenia. Postanowiłem popstrykać nieco w tym miejscu. Powyżej efekty mojego pstrykania. Wydaje mi sie, że ów płot stonawi ciekawy pierwszy plan i prowadzi oko widza po zdjęciu (zwłaszcza w drugim zdjęciu). Przynajmniej takie było moje zamierzenie. 🙂

Dalej jesteśmy na Gubałówce. Tym razem zdjęcie kościoła znajdującego się własnie w tym miejscu. Budynek jest bardzo ciekawy pomimo swojej prostoty. Dodatkowo urzekła mnie symetria tego kościoła oraz tego, co znajduje się przed nim. Gdy go zobaczyłem od razu wiedziałem, jak będzie kadrowane zdjęcie. Miało być prosto i symetrycznie. Niestety wydaje mi się, że z tą symetrią nie do końca mi wyszło. Mam wrażenie, że jest burzona przez drzewa po prawej. Mimo wszystko lubię to zdjęcie!:)

Wiadomo, jak Zakopane to Tatry. Nie mogłem nie przywieźć stamtąd kilku ujęć tych majestatycznych gór. Kolejne proste zdjęcie. Teraz wydaje mi się, że mogłem je nieco inaczej skadrować, ale koniec końców zostało takie, jak widać powyżej. Jak widzicie sporo dzisiaj zdjęć czarno-białych, ale zawsze powtarzam, że bardzo lubię takie właśnie obrazy. Tutaj chciałem, aby dzięki konwersji do czerni i bieli uwaga widza została skierowana na fakturę gór, gre świateł i cieni.

Teraz dla odmiany kolorowo i cukierkowo. Taka oto panorama Tatr. Oj zaświeciło mi wtedy przecudnie! Zdjęcie robiłem schodząc z Gubałówki i uznałem, że zostowanie bardzo szerokiej perspaktywy pozwoli mi ukazać majestat gór i to jak piorunujące i potężne wrażenie potrafią zrobić na małym i słabym człowieku.

To już ostatnie ujęcie. Dodatkowo – moje ulubione. Dlaczego? Jest ku temu kilka powodów. Po pierwsze, fascynuje mnie motyw drogi. Chyba mogę to tak nazwać, a jesli przesadzam z wyniosłością to powiedzmy, że lubie mieć drogę,ścieżkę itp. w kadrze. Po drugie, rzadko zdarza mi się robić zdjęcia z takiej perspektywy, a wydaje mi się ona bardzo ciekawa. Po trzecie, ta fotografia bardzo dobrze mi się kojarzy. Już tłumaczę dlaczego. Otóż jako dziecko bardzo lubiłem filmy przyrodnicze, a zwłaszcza takie, które kręcone były w Afryce. Sawanna, antylopy gnu i te sprawy. W każdym z takich filmów jest ujęcie z helikoptera na biegnące zwierzęta. Teraz popatrzcie na zdjęcie powyżej 😉 Zamiast helikoptera jest wyciąg krzesełkowy, Sawannę zastępuje Gubałówka, a zwierzakiem jest człowiek. Mam nadzieje, że nie jest to dziwne 😛

No i to by było na tyle w tym poście. Dajcie znać, czy podoba się wam taka forma wpisu.
Trzymajcie się zdrowo i do usłyszenia!:)

Jedna odpowiedź na “Odkopane Zakopane

Dodaj komentarz