Powitać!
Tegoroczna zima rozpieszcza nas już po raz wtóry i chociaż kusi mnie, coby znowu pozachwycać się jej urokami to pomyślałem, że dzisiaj wam tego po prostu oszczędzę. Jest takie powiedzenie, że co za dużo to niezdrowo. Muszę przyznać, że chociaż często przytaczam tutaj różne przysłowia i inne aforyzmy to z reguły są one od czapy. W tym wypadku jest nieco inaczej gdyż uważam, że to bardzo mądre słowa i w pełni się z nimi zgadzam. No chyba, że chodzi o nowy sprzęt fotograficzny, wtedy to przysłowie w ogóle do mnie nie trafia.
Oczywiście żartuję (albo nie), ale dzisiaj akurat będzie trochę o sprzęcie i to w dodatku nowym.
Jest sporo rodzajów fotografii, które mnie interesują. Wiecie, że lubię robić portrety, szwędać się z aparatem po lasach i innych ciekawych miejscach, a od pewnego czasu polubiłem się również z fotografią okolicznościową. Czasami strzelę sobie jakiś abstrakcyjny obraz i tak dalej, i tak dalej. Jest jednak taki jeden rodzaj fotografii, który intrygował mnie już od samego początku mojej przygody z aparatem. Mianowicie chodzi o makrofotografię.
Z makro problem jest taki, że bez odpowiedniego sprzętu się po prostu nie da. Opcji oczywiście jest kilka bo można kupić obiektyw zaprojektowany do tego rodzaju fotografii, są również pierścienie pośrednie, soczewki skupiające, czy pierścienie odwrotnego mocowania obiektywu. Nie trudno domyślić się, że obiektyw to najlepsze rozwiązanie. Przy tym jednak najdroższe, co często bywa barierą trudną do przeskoczenia dla amatorów fotografii.
Nauczony doświadczeniem uznałem, iż nie ma sensu od razu inwestować w obiektyw bo może okazać się, że mi się makro nie spodoba, a wtedy mamy problem 😉 Finalnie zdecydowałem się na pierścienie pośrednie bo są tanie i proste w obsłudze. Jak na razie jestem bardzo zadowolony z tego, co owe pierścienie oferują i myślę, że zostaniemy razem na dłużej. Pomimo tego, że nie miałem zbyt wiele czasu na testy i robienie zdjęć to polecam z czystym sercem takie rozwiązanie wszystkim, którzy chcieliby spróbować swoich sił w makrofotografii.
A czym w ogóle jest makrofotografia? W sumie mogłem, a wręcz powinienem o tym napisać na samym początku, ale sami wiecie, jak u mnie bywa z robieniem rzeczy sensownych…
Wiecie również, że nie lubię tłumaczyć rzeczy, które ktoś inny już wytłumaczył gdzieś w internecie gdyż pewnie zrobił to jasno i klarownie(czyt. lepiej niż ja bym to zrobił ;p). Co więcej nie lubię się powtarzać, ani rozleniwiać ludzi więc jeśli chcecie dowiedzieć się technicznych detali, albo po prostu poczytać o tym rodzaju fotografii to wujek Google i ciocia Wikipedia na pewno znają odpowiedzi na wasze pytania 🙂
Chętnie natomiast podzielę się z wami moim zdaniem na ten temat. Dla mnie makrofotografia jest wtedy, gdy malutka mucha jest tak duża, że zajmuje cały ekran. Troszkę sobie żartuje oczywiście, ale z grubsza o to właśnie chodzi w takich zdjęciach, aby pokazać małe rzeczy w dużym przybliżeniu. Istnieją jakieś skale odwzorowania, ale jeśli mam być szczery to nie rozumiem na czym one polegają i na ten moment mi to nie przeszkadza. Jak bardziej wciągnę się w makro to pewnie nadrobię materiał, ale to w przyszłości 🙂
Makrofotografia na pewno jest to trochę trudniejsza niż myślałem. Być może po części jest to wina moich pierścieni pośrednich, ale nie mam porównania z obiektywami makro więc też ciężko mi jednoznacznie stwierdzić. Bardziej prawdopodobna wydaje sie opcja, że po prostu jeszcze nie ogarniam. Nie chcę, żeby to wyglądało jakbym się tłumaczył bo w sumie nie ma z czego, ale jak już pisałem – jestem laikem w tej dziedzinie fotografii. Wracając jeszcze do moich rozważań na temat sprzętu to sami rozumiecie, iż budżetowe rozwiązania często oznaczają kompromisy, bądź rezygnacje z jakichś funkcji et cetera. Z drugiej zaś strony często bywa tak, że nasze wyobrażenia przysłaniają nam realny obraz czegoś. Jeśli za bardzo się nakręcimy, a dana rzecz, albo sytuacja nie sporosta naszej wyobrażonej wizji to można nieźle się rozczarować (w najlepszym wypadku). Dosyć często mi się to zdarza. Zwłaszcza, gdy mam jakiś nowy sprzęt, albo gadżet. Wyobrażam sobie, jakie to coś jest wspaniałe i jak bardzo mi pomoże, a potem klops 😛 Szybko jednak wychodzę na prostą po takich rozczarowaniach i utwierdzam się w przekonaniu, że nie chodzi o samo narzędzie, a o jego użytkownika. No to pogadaliśmy sobie o moich problemach psychologicznych, a teraz wracamy do meritum czyli fotografii 🙂
Jeśli chodzi o zdjęcia, które wykonałem to na pierwszy rzut wziąłem kwiaty, które znalazłem w domu. Szczególnie przypadły mi do gustu storczyki. Sporo zabawy miałem przy kadrowaniu i ustawianiu ostrości bo w przypadku takich zdjęć sprawy mają się nieco inaczej niż przy „normalnym” fotografowaniu. To znaczy kadrowanie to kadrowanie więc tutaj działa to tak samo jak wszędzie, ale ustawianie ostrości to już zupełnie inna bajka. W dużym uproszczeniu chodzi o to, że w takich ujęciach jest strasznie mała głębia ostrości, nawet z mocno domkniętą przysłoną. Tak więc trzeba się nieco napocić, żeby zdjęcie wyszło zgodne z naszą wizją, ale jak już wcześniej pisałem, uzyskane efekty wynagradzają wszystko 🙂
Zdjęcia z dzisiejszego posta robiłem w domu, ale z użyciem naturalnego światła – przy oknie. Już nie mogę się doczekać aż wyruszę z tymi pierścieniami w teren, aby zebrać materiał na posta Kiedy trawka łechce brzuszek na sterydach 😀
Ogólnie rzecz biorąc to ten wpis, podobnie jak poprzedni, tworzony jest na świeżo po zrobieniu zdjęć. Za jakiś czas pewnie będę mieć nieco inne zdanie i nowe ciekawe doświadczenia ze zdjęciami makro, ale zdecydowanie jest to ten obszar, w którym będę się w najbliższym czasie starał rozwinąć. Możecie się więc spodziewać ciekawych zdjęć. To znaczy, sami oceńcie czy ciekawych. Ja, mówiąc kolokwialnie, jaram się nimi jak pochodnia ;P To dla mnie kolejne narzędzie, dzięki któremu mogę pokazać świat z nieco innej perspektywy.
Tak sobie myślę, że pomimo tego, że fotografia nie należy do tanich hobby to można robić fajne zdjęcia nawet jeśli stosujemy budżetowe rozwiązania. Koniec końców najważniejsze, żeby to co robimy nas cieszyło i dawało satysfakcję bez względu na to, co sądzą inni. Tak też jest ze mną i moimi nowymi maleństwami i czy wam się podoba, czy też nie to w najbliższym czasie będzie sporo zdjęć makro ;P
Standardowo na koniec kilka ujęć ode mnie 🙂 Tymczasem trzymajcie się zdrowo i miłego!:)








Jedna odpowiedź na “Moje maleństwa”