Zakupowanie

Powitać!
Mam nadzieję, że nie bardzo się stęskniliście za mną, bo i w sumie za czym tu tęsknić. ;D
Ja natomiast tęsknię trochę za wyruszeniem w teren, zwłaszcza że mam nowy sprzęt do testowania. Co się odwlecze to nie uciecze, jak to mawiał klasyk, ale wolałbym, żeby pogoda już zrobiła się bardziej wiosenna, bo to jeden z czynników wpływających na moje chwilowe uziemienie. Z resztą sami widzicie, jak jest.
Druga sprawa, że wyskakują mi ostatnio różne mniej, lub bardziej dziwne sprawy do załatwiania i tak się przeciąga to robienie zdjęć w czasie. Z drugiej zaś strony mam pewność, że ta stagnacja to stan przejściowy. Tak wynika z moich doświadczeń i życiowych, i fotograficznych. 🙂

Trochę brakuje mi w tym wpisie porządnego, pozbawionego sensu, ale zasobnego w nieśmieszny dowcip wstępu. Z reguły w ten sposób zaczynam każdy post, ale mówi się, iż reguły są po to, aby je łamać, tak więc dzisiaj wyjątkowo bez suchego akapitu.

Brak suchego akapitu, a więc niech chociaż jakieś gałęzie będą suche 😀

Wspominałem, że mam nowy sprzęt to testowania. Powiem więcej. Mam dwie nowe zabawki, które nie mogą się już doczekać jakiejś akcji. Tym razem nie są to pierścienie makro za 120 złotych, ale prawdziwy konkret w postaci nowego obiektywu oraz nowego aparatu! 😀
Portfel mówi „Aua! Boli!”, ale ja wierzę, że to świetna inwestycja. Na rozwoju oszczędzać się nie powinno (wiem, że to mówi się raczej w kwestii samorozwoju i nauki, ale dzisiaj naginamy zasady gry więc i w tym wypadku troszkę zmienimy schemat ;P).

No to teraz konkrety. Obiektyw to Fujinon 16mm f/2.8, a więc szeroki kąt, który zamierzam niemiłosiernie ciorać w terenie przy fotografii krajobrazu. Poza tym lubię szerokie kąty i chyba lepiej czuję się, gdy mogę więcej rzeczy umieścić w kadrze.

Słupy, wszędzie słupy 0o Ten tutaj to akurat specjalny zabieg 🙂


Drugi zakup to nowy korpus. Tutaj również obędzie się bez zaskoczenia bo jest to body ze stajni Fujifilm, a dokładniej rzecz ujmując Fujifilm X-T3. Nie będę ukrywać – zawsze chciałem mieć to body 😀
Jak moje nowe nabytki będą się sprawować? Myślę, że świetnie, a w każdym razie na pewno podzielę się z wami moimi przemyśleniami na ten temat w przyszłości.
Fakt faktem, obiektyw troszkę już testowałem. Ba. Nawet w zeszłym wpisie były zdjęcia, które nim wykonałem 🙂 Na chwilę obecną muszę przyznać, że bardzo podoba mi się obrazek jaki to szkło produkuje. Zobaczymy, jak ułoży się nasza dalsza współpraca.

Jako, że po raz kolejny byłem na kupnie jakiegoś sprzętu, który jest niekoniecznie tani oraz nie jest niezbędny do życia to wpadłem na pomysł, że podzielę się z wami moimi przemyśleniami odnośnie zakupów. Mam na myśli głównie zakupy wszelkiego rodzaju sprzętów elektronicznych, ale może ktoś odnajdzie w tym coś bardziej uniwersalnego.
Jeszcze informacja dla ciekawskich: wcale nie piszę tego posta, bo kolejny raz nie mam o czym pisać…

Ot gradient i smuga kondensacyjna…

No więc kupujemy nowy sprzęt. Rzecz ta rzecz nie jest specjalnie tania, ani nie umrzemy jeśli jej nie posiądziemy. Jednak chcemy ją bo polepszy jakość naszego życia, będzie nam pomocna albo po prostu będziemy ją wykorzystywać na co dzień. W sumie to mało istotne, co chcemy kupić i do czego nam to będzie służyć, bo i tak wpadniemy pewnie w spirale kombinacji i zastanawiania się. Będziemy myśleć, czy jest to nam na pewno potrzebne, jaki model wybrać, która marka lepsza, co ma więcej dobrych opini itd.

Z jednej strony sprawdzanie informacji, opinii itp jest dobre i pomocne, ale nadmiar danych może przytłoczyć. Samo podjęcie decyzji, aby kupić dany sprzęt to wierzchołek góry lodowej. Ja chciałbym się skupić dzisiaj właśnie nie na wierzchołku, ale nad tym, co znajduje się pod taflą wody. A tutaj zasadniczo są dwie opcje: dokładnie wiemy, co chcemy, albo nie. Jeśli dotyczy nas pierwsza opcja to sprawa jest prosta albo decydujemy się na używkę, albo nówkę. Jeśli wybieramy nówkę to jeśli nie goni nas czas to czekamy na promocje. I voila sprawa załatwiona. Wiem, że mogłem o tym w ogóle nie pisać, bo to oczywiste, ale jakoś tak dobrze mi się dzisiaj klika w klawiaturę ;P

Opcja druga, czyli nie wiemy, czego chcemy. I zaczyna się szukanie, sprawdzanie i porównywanie. Zestawianie parametrów, szperanie po forach itd. Jak już się decydujemy to znajdujemy inną, wydawałoby się lepszą opcję. Jednak zdania na forach są podzielone i pierwszy wybór będzie lepszy. Chyba, że dołożysz 250 złotych do lepszej wersji drugiego modelu… Jednak w nowym przedziale cenowym pojawiają nowe marki. Kolejne modele, kolejne porównania itd. Kupowanie nowego sprzętu potrafi być frustrujące i zabierać ogromne ilości czasu. Ktoś mógłby rzec, że wystarczy odrobinę się zastanowić, czego na prawdę chcemy i sprawa kupna się rozwiąże. Jest w tym trochę racji, ale z autopsji wiem, że to nie takie proste 🙂
Jeśli nawet wiemy, co chcemy to i tak nie powstrzymamy się przed porównaniami itp, aż w końcu znowu będziemy niepewni, co do zakupu.

Ja radzę sobie z tą spiralą zakupowania w następujący sposób. Po pierwsze ustalam cenę zakupu. Potem robię listę, co ta rzecz musi mieć. Na przykład kupując nowy aparat zależało mi na nowszej niż w moim X-T20 matrycy i dwóch slotach na karty pamięci, a kupując obiektyw szukałem ofert tylko do ustalonej kwoty. W sumie chodzi o to, żeby nałożyć sobie coś w rodzaju filtra. To mocno ograniczy ilość opcji jaką będziemy mieć do wyboru. Tutaj sporo zależy od tego, co się kupuje, ale wiecie, o co kaman. Na tym etapie będzie już pewnie jakiś faworyt, ale może nie być stuprocentowej pewności, czy to słuszny wybór. Tej pewności pewnie nigdy nie będzie, bo nawet po zakupach pojawiają się czasem głosy, że tamto drugie było jednak lepsze. Ważne, albo i najważniejsze, żeby się nie zafiksować na tym, bo koniec końców to tylko narzędzie. Od narzędzia zaś ważniejsza jest osoba, która go używa. Jeśli dobrze użyliśmy filtra to opcje, które nam pozostały powinny spełniać nasze oczekiwania. Pozostaje kwestia wyboru. Jeśli na tym etapie dalej nie mogę się zdecydować to sprawdzam, czy mogę ten towar obejrzeć w jakimś sklepie w pobliżu i zwyczajnie jadę na miejsce celem, że się tak wyrażę, zmacania tego czegoś. Wybieram to, co bardziej mi się spodobało na żywo. Koniec końców nasze decyzje i tak są ściśle powiązane z naszymi emocjami więc czasami po prostu trzeba przestać kombinować. Natomiast jeśli nie mamy możliwości zmacania danego sprzętu no to cóż… Musimy podjąć decyzję w oparciu o nasze przeczucie, albo jakiś wewnętrzny głos. Wiem, że to dziwnie i śmiesznie brzmi, ale czasem warto zdać się na przeczucie. Jeśli coś nie spełni naszych oczekiwań, zawsze można to spieniężyć na rynku wtórnym. Jeśli chcemy nadal zachować pozory niewzruszenia i racjonalnego myślenia to możemy poczekać z zakupem, aż pojawi się promocja na któryś z produktów i po prostu zdecydować się na tańszy. Koniec końców filtr cenowy jest najbardziej skuteczny. Nie ważne czy kupujemy chiński zegarek za 120 ziko, czy obiektyw za kilka tysięcy to cena jest tym elementem, który zawsze weźmiemy pod uwagę.

No i to chyba tyle w temacie kupowania. Reasumując nie chodzi o to, żeby dokładnie wiedzieć, co kupić, ale żeby odpowiednio przefiltrować informacje i nasze potrzeby, a rozwiązanie nasunie się niejako samo z siebie. Druga sprawa to należy pamietać, że to tylko jakiś sprzęt i nie ma się nad czym fiksować. Tak czy siak trzeba będzie pewnie iść na jakiś kompromis itd. Ważne, żeby zakup nas satysfakcjonował i spełniał swoją rolę w naszych rękach.

No to się wygadałem, a w zasadzie wypisałem. Najciekawsze jest to, że za cholibke nie wiem, jakie zdjęcia wam dzisiaj podrzucić. Jest to o tyle istotne, że ten blog jest poświęcony głównie fotografii i grafice, i jakby na to nie patrzeć to wpis bez zdjęć to trochę słaba zagrywka.

Na dzisiaj to tyle w zasadzie. Mam nadzieje, że pogoda w końcu się ogarnie i będę mógł zdać wam jakiś raport z frontu, albo że przestaną mi różne sprawy gmatwać grafik i znajdę więcej czasu na robienie zdjęć. Tak czy inaczej jestem dobrej myśli i liczę, ze następny post będzie już ciekawszy i bardziej treściwy niż ten i Kreatywność.

Tymczasem żegnam się z wami kilkoma zdjęciami. Nawet się fajnie zrymowało 😀

Miłego!

Znowuż gradient. Chyba mam nowe zboczenie 😛
Mroooooook… xD
Już niedługo będzie łechtać brzuszek 😀

Dodaj komentarz