Powitać!
Każdy kocha krajobrazy. Przynajmniej taką mam nadzieję. W sumie wszystko zależy od tego, jaki ów krajobraz jest. Kolorowy? Kosmiczny? Krzywy? Kiedyś ktoś komuś powiedział, że punkt widzenia zależy od punku siedzenia i może dzisiejszy post nie będzie o kuszącym kolorystyką krajobrazie, ale o kupowaniu kuloodpornej kaczki? Kto wie…
Odpowiedź jest prosta – nikt. Natomiast wszyscy powinni wiedzieć, że wracam do formy w pisaniu. bo znowuż pokusiłem się o przygłupawy wstęp. To są koszta kosmicznej kreatywności.
Już kończę te moje komiczne, krótkie i kiczowate aliteracje…
Już naprawdę kończę 🙂
Tytułowe trzy „K” odnoszą się do następujących wyrazów: krajobraz, kompozycja i kotlet. Nie żartuję z tym kotletem 🙂 Chciałem napisać parę słów o kompozycji w zdjęciach krajobrazowych, ale nie mogłem wymyślić fajnego tytułu posta. Jako, że trójka to taka dosyć ważna w naszej kulturze liczba to postanowiłem ją wykorzystać i tak powstał Chocapic… Miałem wymyślać jakieś bajeczki, że to ostatnie „K” oznacza kreatywność czy coś w tym rodzaju, ale pierwsza moja myśl, gdy wpadłem na pomysł na tytuł to był wyraz „kotlet”. Lubię kotlety, a swoją drogą ten wpis to też taki przysłowiowy „odgrzewany kotlet” bo o kompozycji w krajobrazie napisano już chyba wszystko… 🙂
Jeśli nie jesteście tutaj po razy pierwszy to wiecie, że nie lubię rozdrabniać się nad technikaliami itd bo na ten temat jest dość materiałów w sieci.
Lubię natomiast pisać o własnych doświadczeniach i przemyśleniach odnośnie danego tematu. W tym poście nie będzie wyjątków od tej reguły (może troszkę ;P)
Samo stwierdzenie kompozycja w krajobrazie brzmi bardzo profesjonalnie i jak coś trudnego. W rzeczywistości jednak jest zgoła inaczej, a sama kompozycja to nic okrutnie skomplikowanego. Z mojej perspektywy to jest coś w rodzaju „easy to learn, hard to master”, czyli w wolnym tłumaczeniu zasady są dosyć proste, ale dobre ich opanowanie wymaga czasu i pracy. Nie zmienia to jednak faktu, że podstawowa wiedza o tym, jak komponować jest przydatna, przystępna i drastycznie zwiększa szanse na zrobienie fajnego ujęcia.

Zasady, które wam dzisiaj przedstawię nie odnoszą się jedynie do fotografii krajobrazu, ale zaraz zobaczycie, że tam najprościej je wykorzystać. Ważne również, żeby nie traktować ich, jak niepodważalnych prawideł rządzących wszechświatem. Otóż fajnie i dobrze jest wyjść czasami poza schemat i złamać jakąś regułę, ale na początku dobrze byłoby znać te reguły i umieć je stosować. Co innego łamać zasadę świadomie i w konkretnym celu, a co innego złamać ją „bo tak”. 🙂
Jak już jesteśmy przy magicznej liczbie 3 to i reguły podam wam, uwaga, trzy. Będą to: zasada (o zgrozo) trójpodziału, wynikające z niej mocne punkty kadru oraz podział na plany. Gwarantuje, że poznanie tych zasad pomoże wam robić lepsze zdjęcia, a zaraz sami zobaczycie jak proste jest ich stosowanie.
Zasada trójpodziału
Na pierwszy ogień idzie potężna broń, która powinna być na wyposażeniu każdego miłośnika zdjęć krajobrazowych. Jak sama nazwa wskazuje reguła trójpodziału polega na podzieleniu kadru na… 9 części. Takie zaskoczenie ;P Kadr dzielimy na trzy jednakowe pionowe części oraz trzy jednakowe poziome części (patrz niżej). Ta sama zasada mówi, iż kadrując zdjęcie umieszczamy linię horyzontu (albo inna linie oddzielającą kolejne plany) na wysokości pierwszej, albo drugiej lini. Ważne, aby nie dzielić kadru na pół. Ogólnie rzecz biorąc przyjmuje się, że ważniejszy plan powinien zajmować większą część zdjęcia. Tak więc fotografując piękne formacje chmur linię horyzontu umieścimy w 1/3 kadru, ale jeśli głównym tematem naszego zdjęcia jest pięknie umajona łąka, wtedy horyzont umieścimy w 2/3 kadru. Ot cała filozofia jeśli chodzi o regułę trójpodziału. Oczywiście jest to moje, a więc proste podejście i celowo pominąłem pewne niuanse i wyjątki. Tak wiecie, żeby nie było wszystkiego na raz. 🙂


Mocne punkty kadru
Druga zasada wynika bezpośrednio z pierwszej. Jeśli podzielimy kadr zgodnie z regułą trójpodziału naszym oczom ukaże się siatka, jak widać w punkcie powyżej.
Jak widać linie przecinają się ze sobą w określonych miejscach. Nie zgadniecie, ale te miejsca to właśnie mocne punkt kadru.

Umieszczając główny temat na przecięciu linii tworzymy kompozycje przyjemniejszą dla oka, a co za tym idzie – po prostu robimy lepsze zdjęcie. Cała magia tej zasady polega na tym, iż mocne punkty kadru to miejsca, w które nasz wzrok wędruje pierwszy, gdy popatrzymy na zdjęcie. Istnieją jeszcze inne metody na „zarządzanie” wzrokiem naszego odbiorcy, ale o tym innym razem. Dajcie znać w komentarzach, czy zainteresowałby was wpis o takiej właśnie tematyce.
To cała filozofia jeśli chodzi o drugą, dzisiejszą zasadę. Podsumowując: główny temat ma być na przecięciu linii z zasady trójpodziału 🙂

Podział zdjęcia na plany
Ostatnia nie tyle reguła, co wskazówka również może bardzo pozytywnie wpłynąć na wasze prace. Tutaj cały myk polega na tym, aby podzielić nasz pejzaż na konkretne plany. Najczęściej plany będą trzy: bliższy, średni i dalszy. Można również powiedzieć: pierwszy, drugi i trzeci, ale ze względów stylistycznych wybrałem pierwszy wariant. 😛

I tak pierwszy plan będzie stanowić, na przykład, łąka zaraz przed nami, średni plan – zalesione góry, a niebo będzie planem dalszym. Można pokusić się o zastosowanie zasady trójpodziału i umieścić pierwszy plan w 1/3 kadru, drugi w 2/3, a ostatni prostokąt będzie trzecim planem. Nie jest to jednak zasada, bo planów może być więcej, albo mniej niż trzy 🙂 Jeśli planuje strzelić sobie jakiś pejzaż, gdzie będzie kilka planów to wyobrażam to sobie jakbym układał kolejne płaszczyzny jedną za drugą. Zasadniczo wieloplanowość jest czymś, co bardzo dobrze wpływa na zdjęcia pod kątem kompozycji i często pomaga ukazać ogrom danej sceny. Nie jest to zasada, czy tam wskazówka tak rygorystyczna jak dwie poprzednie, ale na pewno można ją uznać za równie potężną.

Jak sami widzicie nie ma tutaj żadnej czarnej magii, a podstawowe zagadnienia związane z kompozycją są proste i łatwe do stosowania. Tych zasad ( i naturalnie wyjątków od nich) jest oczywiście dużo więcej. Ja sam nie znam pewnie sporej ich części, a jeśli mam być szczery to rzadko kadruje zdjęcia inaczej niż podpowiada zasada trójpodziału. Jestem prostym koleżką i lubię proste rozwiązania, które można łatwo stosować. Sami wiecie, jak jest 🙂
Mówi się, że zasady są po to, aby je łamać i jeśli chodzi o, nie bójmy się tego określenia, sztukę to jest to jak najbardziej prawda. Wiele wybitnych dzieł uważa się za wspaniałe właśnie dlatego, że łamią konwenanse i ustalone normy. Warto jednak pamiętać, że zanim zdecydujemy się jakąś zasadę złamać to dobrze byłoby ją znać i umieć poprawnie stosować. 🙂
Z reguły na końcu wpisu umieszczam kilka swoich zdjęć. Poprzedni akapit był buntowniczy i mówił o łamaniu reguł, ale ja jestem prawomyślnym obywatelem i nie łamię zasad ;P
Łapcie kilka mniej lub bardziej poprawnie wykadrowanych zdjęć. 🙂
Miłego!



Bonus 😛
Poniżej dwa zdjęcia „niekrajobrazowe”, na których wykorzystałem mocne punkty kadru 🙂


2 myśli na temat “Trzy razy „K””