Powitać.
Znacie to uczucie, gdy planujecie coś bardzo długo, czekacie na odpowiedni termin, a kiedy w końcu macie czas i wszystko wydaje się być u progu realizacji to sytuacja zmienia się o 180 stopni? Ja ostatnio miałem okazję przypomnieć sobie jak to jest 🙂
Chciałem wrzucić na bloga jakiś krajoznawczy post i w końcu udało mi się wyruszyć w teren. Miałem bardzo fajne miejsce do pokazania i ułożyłem sobie w głowie plan jak ma przebiegać moja wyprawa. Ba! Nawet pogoda wydawała się znakomita. Do czasu, aż wyruszyłem z domu. Mam jakiegoś pecha do pogody w tym roku… Żeby jednak nie było, że tylko narzekam i nic mi się nie podoba to powiem wam, że wyprawa mimo wszystko była bardzo udana 🙂
Ale po kolei.
Miałem w planach zrobić coś a’la Oszust. Chciałem wcielić się w rolę lokalnego przewodnika i poopowiadać wam nieco o miejscach interesujących, ale niekoniecznie znanych.
Pogoda pokrzyżowała nieco moje plany, ale zrobię, co w mojej mocy, aby coś nie coś wam opowiedzieć o mojej ostatniej wyprawie.
No więc udałem się na Słapówkę. Przypuszczam, że nawet mieszkańcy Soblówki mogą nie wiedzieć, że jest u nas taki szczyt 🙂 Tak więc jest to miejsce mało znane, a co za tym idzie jest tam cisza i spokój. Osoby, które pragną wyciszyć się, albo pobyć w samotności na pewno będą zadowolone jeśli zdecydują się na wypad na Słapówkę. Bo nie ma co ukrywać, ale szlaki na te bardziej znane góry są pełne piechurów, turystów i innych miłośników pieszych wycieczek.
Jeśli jesteśmy w temacie szlaków to zapomniałem wspomnieć, że na Słapówkę takowych nie ma. 🙂 Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo łatwo tam trafić.
Jak dojść na Słapówkę
Zakładając, że startujemy od kościoła w Soblówce należy ruszyć szlakiem papieskim na Rycerzową. Jakieś 500 metrów dalej skręcamy obok leśniczówki w lewo. W stronę Wielkiego Smerekowa i Kaniówek. Jest to dobrze znana trasa więc się nie zgubicie. 🙂 Idziemy sobie drogą, aż dojdziemy do skrzyżowania ze sporym drewnianym, biało-zielonym mostem. ( jakiś kilometr za zjazdem na Wielki Smereków). Tutaj mamy dwie opcje. Pierwsza to przejść przez most i ruszyć linią oddziałową do góry. Linia oddziałowa to pas oddzielający, nie zgadniecie, oddziały w lesie. Nie wiem, czy wiecie, ale leśnictwa dzielimy właśnie na oddziały, aby łatwiej było prowadzić gospodarkę leśną. W dużym skrócie jest to pozbawiony drzew pas przecinający las. Bardzo dobrze widać go za tym mostem więc bez obaw, nie zgubicie drogi. Tą linią wyjdziecie na sam szczyt. Jest to droga najkrótsza, ale i najbardziej stroma.
Druga opcja jest nieco łagodniejsza, ale moim zdaniem dużo bardziej interesująca. Bowiem wiedzie ona przez tak zwany Szulcowy potok, o którym powiem więcej za moment. Aby iść tą trasą należy nie skręcać na ten duży drewniany most, o którym pisałem nieco wyżej. Tak samo idziemy obok leśniczówki w lewo, mijamy skręt na Smereków i dochodzimy do skrzyżowania zielono-białym mostem. Idziemy dalej asfaltowa drogą. Idziemy nią, aż miniemy kolejny most. Tym razem mniejszy i stalowy. Kawałek za nim, po prawej stronie znajduje się Szulcowy Potok. Potok jest bardzo mały i płytki więc idziemy jego korytem do góry. Potem potok zamieni się w drogę zrywkową. Kontynuujemy drogą, aż dojdziemy na linię oddziałowa biegnącą w poprzek lasu. Na linii skręcamy w prawo. Jeszcze jedno podejście i jesteśmy na szczycie.
Sami widzicie, że trasa na Słapówkę nie jest specjalnie skomplikowana.
Tak sobie gadam o tym miejscu, a w zasadzie nie wyjaśniłem dlaczego uważam je za interesujące i warte odwiedzenia. Wspomniałem już o spokoju i ciszy, ale dla mnie Słapówka to przede wszystkim bardzo atrakcyjny punkt widokowy. Chciałbym wam to jakoś udowodnić, ale pogoda mocno utrudniła mi wykonanie interesujących pejzaży z tego miejsca. Tak więc musicie uwierzyć mi na słowo 🙂



Druga sprawa to Szulcowy Potok, a właściwe historia z nim związana. Może to być szczególnie interesujące dla osób lubiących historię naszego kraju, a zwłaszcza dzieje drugiej wojny światowej. Otóż według moich źródeł potok ów zaczęto nazywać Szulcowym, po tym jak partyzanci działający na tych terenach wykonali pod Słapówką egzekucję pewnego folksdojcza – Szulca. Ponoć ów Szulc (nie jestem pewien pisowni nazwiska) mocno dawał się we znaki tutejszym żołnierzom. Ci z kolei nie mieli wyjścia i pojmali Szulca, wyprowadzili w las, potokiem pod Słapówke i tam zastrzelili. Grób Szulca jest tam do dzisiaj i można go znaleźć idąc właśnie drugą zaproponowaną przeze mnie trasą.



Zasadniczo to tyle jeśli chodzi o moją rolę lokalnego przewodnika. Wiecie już dlaczego uważam Słapówkę za ciekawą oraz wiecie jak tam trafić.
Nie napisałem jednak, dlaczego pomimo złych warunków uważam ten wypad za bardzo udany. Otóż zabrałem ze sobą Moje maleństwa oraz starego, poczciwego Pentacona 50mm F/1.8. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, gdyż słońce, które od czasu do czasu wychylało się zza chmur i mgieł, bajecznie oświetlało mchy i porosty. Udało się ustrzelić kilka bardzo klimatycznych klatek. Jakby tego było mało to spotkałem jeszcze trzmiela, który zasnął na jakimś nieznanym mi kwiecie. 🙂 Jak nie trudno się domyślić ów trzmiel lub jak kto woli bąk, stanowił doskonały temat fotograficzny.




Trzmiel oczywiście nie ucierpiał w żaden sposób, a po kilku minutach, gdy przyświeciło na niego słońce – przebudził się, zamachał skrzydłami i poleciał w sobie tylko znane miejsca.
Tak więc miałem szczęście w nieszczęściu tego dnia. Trochę żałuję, że nie udało mi się wykonać zdjęć krajobrazowych – tak jak miałem w planach, ale z drugiej strony makro, które udało mi się wykonać, odpłaciło mi za to z nawiązką.



Na dzisiaj to chyba tyle. Zanim jednak standardowo zaproszę was do przeglądnięcia kilku kadrów z tego dnia to mam małe ogłoszenie. Jeśli znacie jakieś ciekawe, ale mało znane miejsca w okolicach gminy Ujsoły to będę wdzięczny jeśli podzielicie się ze mną tą wiedzą. Druga sprawa: jeśli mielibyście kiedyś ochotę wyruszyć ze mną na szlak to dajcie znać. Jak już wspominałem kiedyś na FB, w zamian za towarzystwo oferuję dobre, kraftowe piwo i spora dawkę suchego dowcipu. 🙂
Trzymajcie się dobrze i do zobaczenia na szlaku!:)
Miłego!


Czasami w lesie możecie spotkać drzewa oznaczone literą „D”. W ten sposób oznaczane są drzewa, których nie można ściąć ponieważ są w nich dziuple, a te z kolei są w lesie bardzo potrzebne. 🙂


