Kamienie milowe w fotografii

Powitać!

Dawno nie pisałem niczego z czysto subiektywnego punktu widzenia i uznałem, że dzisiaj pora to zmienić.:)
Oczywiście mam nadzieję, że moje przemyślenia zawarte w tym poście w jakiś sposób pomogą wam robić lepsze zdjęcia. Natomiast jeśli już złapaliście bakcyla fotografii, a jesteście na początku swojej przygody, to tym bardziej polecam wam lekturę tego posta.:)

Dzisiaj opowiem wam, co najbardziej wpłynęło na poprawę moich zdjęć. Krótko i zwięźle podam wam trzy rzeczy jakie możecie zrobić, aby i wasze zdjęcia wskoczyły na nowy poziom.

1. Tryb manualny

Mój absolutny numer jeden. Tryb manualny to taki, w którym sami ustawiamy wszystkie parametry ekspozycji tj. ISO, czas otwarcia migawki i przysłonę. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj Fotograficzne illuminati czyli trójkąt ekspozycji. Dlaczego ważne jest, aby umieć robić zdjęcia w tym trybie? Ponieważ daje nam pełną kontrolę nad ekspozycją, a ta z kolei stanowi zwykle o tym czy zdjęcie będzie udane, czy nie. Ogarnięcie manuala naprawdę robi różnicę. 🙂

Oczywiście są momenty, gdy lepiej użyć jakiegoś trybu półautomatycznego, ale ja osobiście, gdy tylko mam wybór to ustawiam aparat w tryb M.

Tryby półautomatyczne są świetne na początku nauki robienia zdjęć. Możemy powoli uczyć się jak poszczególne parametry i ustawienia współpracują ze sobą oraz jakie są miedzy nimi zależności. Jednocześnie nie jesteśmy przytłoczeni ilością ustawień itp. Warto jednak na pewnym etapie spróbować swoich sił w trybie manualnym, bo pełna kontrola to zwykle więcej możliwości.

2. Jasny obiektyw stałoogniskowy

Drugi punkt dotyczy sprzętu. Aparat zwykle dostajemy w zestawie z tzw. kitowym obiektywem. Kitowy niekoniecznie oznacza „do kitu”, ale zwykle takie podstawowe szkła ustępują jakością obrazka swoim droższym kolegom. Warto więc uzbroić się w jakąś jasną stałkę. Już mówię dlaczego.

Po pierwsze obiektywy stałoogniskowe oferują zwykle świetną jakość obrazu. Zmieniając kita na stałkę można dosłownie oniemieć z zachwytu jaką różnicę robi dobry obiektyw. 🙂 Z autopsji mogę wam zdradzić, że nie zawsze tak jest, ale są to raczej pojedyncze przypadki.
Druga sprawa to oczywiście cena. Względnie jasne stałki o popularnych ogniskowych (typu 23mm, 35mm, albo 50mm) są zwykle niedrogie. Niedrogie w kontekście fotografii, a ta jak wiadomo nie jest tanim hobby. Po trzecie niska wartość przysłony pozwala fajnie rozmyć tło. Na początku przygody z fotografią, bardzo chciałem mieć to tło mocno rozmyte i przypuszczam, że nie byłem w tym pragnieniu osamotniony. 🙂 Poza tym sama możliwość uzyskania tego efektu poszerza nasze pole manewru.

3. Zdjęcie w formacie RAW

RAW czyli „surowy” plik. Dane zebrane przez aparat, które możemy przetwarzać w programie do obróbki typu Lightroom, albo CaptureOne. Niekwestionowany król zapisu zdjęć, dający ogromne możliwości w procesie obróbki. Więcej tutaj: Rola surówki w diecie fotografa.

Dla RAWów mógłbym pisać pieśni i wiersze wychwalające ten format zapisu zdjęć. Wynika to po części z tego, że uwielbiam obróbkę nie mniej niż fotografowanie, a po części z możliwości jakie format RAW nam daje. W dużym skrócie daje nam o niebo większa kontrolę nad końcowym efektem niż JPG.

Oczywiście, aby robienie zdjęć w tym formacie miało sens, to musimy mieć pojęcie o obróbce oraz mieć jakiś program, który nam tą obróbkę umożliwi. Gra jest jednak warta świeczki, a podstawowa suwakologia, jak zwykło się mawiać na obróbkę, nie jest trudna.

Podsumowując: RAW to potężne narzędzie do robienia lepszych zdjęć. 🙂

I tyle. Mocno subiektywnie, ale myślę, że można z tego jakąś naukę wyciągnąć.

Miłego!

Dodaj komentarz