Jesienne lenistwo i ogłoszenia parafialne

Powitać!:)

Po jakże długim czasie wracam do Was z nowym wpisem. Trochę sam nie dowierzam, że w końcu się przemogłem i zacząłem klikać po klawiaturze. Jak to mówią: „Niezbadane są wyroki boskie”, dlatego nie obiecuję, że będę tutaj regularnie. Ostatnio obiecałem i jak wyszło wszyscy wiemy. 😉

Co mogę obiecać, to fakt, że wracam do starego stylu prowadzenia bloga. Tzn. będę pisać nieśmieszne rzeczy i wrzucać zdjęcia, które sobie tam gdzieś poczyniłem. Koniec tutoriali i innych poradników. Ewentualnie zrobię jakiś osobny wątek dla nich. Na ten moment Szymonowe staje się blogiem stricte fotograficznym.

Zamierzam też reaktywować stronę na FB i niedługo ruszam z kanałem na YouTube, gdzie pojawiać się będą głównie filmy z drona. Bo nie ukrywam, że się polubiliśmy z moją nową zabawką. 🙂

Następna sprawa – fotografia wnętrz i nieruchomości. Możecie znaleźć nową podstronę na mojej stronie. (masło maślane zawsze spoko) Tutaj więcej informacji. Zapraszam do współpracy oczywiście.

Dalej lubię fotografować ludzi, tak więc jeśli ktoś z Was chciałby sobie zrobić sesję to również zapraszam.:)

Jesienne lenistwo

Ogłosiłem chyba wszystko co miałem ogłosić, a więc możemy przejść do rzeczy istotnych, czyli do lenistwa. Oczywiście nie byle jakiego, bo chodzi mi o jesienne lenistwo. To jest taki specjalny rodzaj niechcenia, który zwalamy na brzydką pogodę. Mi na przykład nie chciało się iść szukać jesiennych kadrów. Miałem ochotę zrobić kilka zdjęć, ale fajnie jakby zrobiły się same…

Poszedłem więc sobie do mojej bieda-siłowni polowej poćwiczyć nieco tężyznę fizyczną. Tak dla hecy, żeby nie musieć iść robić zdjęć. 😛 Żartuję. Lubię sobie nieco poćwiczyć po południu, bo wtedy kolacja lepiej smakuje.

No więc poszedłem. Siłownia umiejscowiona jest za domem. Pod kilkoma jodłami. W pobliżu domku dla królików, zwanego potocznie „królicokiem”, albo jak kto woli „trusią budą”. Przychodzę, patrze i widzę grzyba. Takiego okrutnie ciekawego. Jak sami wiecie, fotografowanie grzybów to taki mój mały fetysz… Skubaniec tak mi się spodobał, że poszedłem po aparat i natrzaskałem mu zdjęć. A skoro aparat dyndał sobie radośnie na mojej szyi, to zrobiłem też szybką rundkę po ogrodzie i zrobiłem kilka jesiennych zdjęć. Takich mrocznych… Bo wiecie, drzewa jeszcze nie są specjalnie kolorowe, a ja ostatnio mam zajawkę na takie cięższe kadry.

I tak właśnie z lenistwa zrodziła się jesienna sesja zdjęciowa. ;P

Tyle mojego gadania. Zobaczcie sami, co zmajstrowałem ostatnio w ogórdku.

2 myśli na temat “Jesienne lenistwo i ogłoszenia parafialne

Dodaj komentarz