Wyprawa na Krawców Wierch

Powitać!

Wiem, wiem. Niezbyt kreatywny tytuł wymyśliłem do tego wpisu. Sami wiecie, czasem trzeba po linii najmniejszego oporu. 😉

Krawców chodził mi po głowie już od dłuższego czasu i w końcu udało mi się tam wybrać. Ruszyłem przed świtem żółtym szlakiem z Młynarzowej, tak żeby zastać na szczycie fajne światło. Przez połowę wyprawy warunki były nieziemskie. To był jeden z tych poranków, za które fotograf bez wahania oddałby nerkę i połowę wątroby. Niestety później się zachmurzyło i gdy dotarłem na górę to wiedziałem, że zdjęcia nie wyjdą tak jak sobie zaplanowałem. Dodatkowo widoczność tego dnia była raczej średnia. O ile ta kiepska widoczność dodawała zdjęciom uroku przy porannym miękkim świetle, tak przy pełnym zachmurzeniu raczej przeszkadzała. Mówi się trudno. Zrobiłem kilka zdjęć, a potem schowałem aparat do plecaka, gdzie spędził resztę wycieczki.

Żeby nie było tak ponuro, to zdradzę wam, że powoli planuje ponowny wypad na Krawców. 😉 Chciałbym załapać się na lepsze warunki na szczycie, a i na szlaku widziałem kilka miejsc, gdzie należałoby wrócić z teleobiektywem, bo na wycieczkę zabrałem tylko szeroki kąt.

I to chyba wszystko, co miałem do powiedzenia dzisiaj. Zostawiam Was z kilkoma kadrami z tej wyprawy.

Miłego!:)

Dodaj komentarz