Powitać!
Wpis o Rycerzowej pojawił się już w zeszłym tygodniu, ale wspominałem, że nie obrobiłem jeszcze całego materiału zebranego podczas wyprawy. Jak zapewne się domyślacie, dzisiaj wracam z resztą zdjęć.
Pytanie jakie można sobie zadać na początku tego posta to: ciekawe o czym koleś dziś będzie pisać, jak już ostatnio był wpis o tej wycieczce. Pytanie jak najbardziej trafne, a ja już śpieszę na nie odpowiedzieć.
Otóż miałem kilka przygód, o których ostatnio celowo nie wspominałem.
Jak to zwykle bywa w moich samotnym wyprawach, musiałem się najeść nieco strachu. I to dwa razy! Mój pierwszy raz był zaraz za Przełęczą Kotarz. Dla jasności, pierwszy raz, kiedy odczułem strach tego dnia. Wchodzę sobie na zielony szlak na Wiertalówkę. Patrzę, a tu pełno świeżych śladów. Śladów nie byle kogo, bo wilków. Myślę sobie: „Kurde. Taką dobrą swojską kiełbachę se wziąłem na drugie śniadanie. Przyjdą bestie kupą i mi to zeżrą…” A tak całkiem poważnie to serce zabiło mi nieco mocniej, ale spokojnie ruszyłem dalej. Wilki szły w przeciwną stronę, a dodatkowo mało prawdopodobne, żeby narobiły mi jakichś kłopotów, bo od bodaj 1945 nie odnotowano w Polsce ataku wilka na człowieka. Tak więc poszedłem sobie elegancko na Wiertalówke, gdzie czekało mnie coś dużo gorszego…
Na szczycie Wiertalówki postanowiłem zatrzymać się na chwilę, dziabnąć jakąś przekąskę i spróbować zrobić jakieś zdjęcie. Zadowolony z siebie wyciągnąłem z plecaka moją ulubioną czekoladę – oryginalną, mleczną Goplane. Odłamałem dwie kostki i wrzuciłem do swojego otworu gębowego. A tu jak nie pierrr… Coś mocno zestrzelało. Myślę sobie – pewnie zęba złamałem. W myślach już sprawdzam stan konta i numer do dentysty, ale nie. Szybka obczajka językiem. Wszystko w porządku. Po prostu czekolada perfidnie stwardniała od zimna i gdy ją rozgryzłem to pękła z taką siłą, jakby mi jakiś handgranat w mordzie eksplodował. Na szczęście wszystko skończyło się tylko na strachu. 🙂
Takie dwie mniej, lub bardziej śmieszne (a na pewno suche) opowieści miałem dla Was na dzisiaj. Coby się już bardziej nie kompromitować to zapraszam do obejrzenia reszty zdjęć wykonanych na niekwestionowanej królowej szczytów Soblówki.
Miłego!










