Dawno, dawno temu w pewnej galijskiej wiosce żył sobie pewien poczciwy starzec zwany Panoramiksem. Ów człek wyróżniał się na tle innych mieszkańców wioski nie tylko charakterystyczną, białą szatą przyozdobioną krwiście czerwoną peleryną, która stanowiła przyjemny dla oka kontrast do jego jasnoniebieskich ciżemek. Jego wyjątkowość nie polegała również na łysiejącej głowie pokrytej jeno po bokach snieżnobiałą siwizną, ani na potężnej, bujnej i sięgającej aż do goleni brodzie. Nie chodziło nawet o nos, który wydawał się wyrastać spod jego błyszczących oczu niczym Kilimandżaro na tanzaśkich ziemiach. Ba, nie chodziło nawet o jego drogocenny, złoty sierp, którym ścinał jemiołę – jeden ze składników przyrządzanych przez Panoramiksa sterydów.
Czymś, co wyróżniło sędziwego Panoramiksa na tle innych Galów była mądrość, a więc kluczowa w jego fachu cecha. Starzec był bowiem druidem.
Mieszkańcy wioski szanowali swojego dealera.. to znaczy druida i często prosili go rady w najróżniejszych sprawach. Zwykło sie mawiać, że mądrość Panoramiksa jest ogromna i wie on niemal wszystko. W tych lokalnych mitach musiało być nie jedno ziarnko prawdy, bowiem nasz dzisiejszy bohater wiedział, że w tytule tego wpisu nie ma literówki…
Myślę, że wszyscy znacie kreskówki i komiksy o walecznych Galach, do których nawiązałem we wstępie. W dzieciństwie uwielbiałem oglądać jak Asteriks i Obelix wspomagani magicznym napojem niemiłosiernie gromili Rzymian. Stąd też pomysł, żeby we wpisie nawiązać do galijskiego bimbrownika Panoramiksa. Pytanie brzmi: jaki to ma związek z fotografią, która jest motywem przewodnim tego bloga? Otóż, jak zwykle, diabeł tkwi w szczegółach i wszystko kręci się wokół dodatkowego „M” w tytule. Na pierwszy rzut oka, wygląda to na literówkę, ale jeśli postawimy spację pomiędzy dwoma „emkami” to uzyskamy panoram miks. Idąc dalej tym tropem możemy zmienić szyk wyrazów, co w efekcie da nam miks panoram, a stąd to już tylko rzut onucą do tego, o czym chciałem dziś nieco napisać. Mianowicie, dzisiaj będzie o panoramach, a ich miks podrzucę wam w kilku kadrach na końcu wpisu.
Domyślam się, że wiecie o jaką panoramę mi chodzi. Nie, nie o ten program telewizyjny 😉 Jako, że blog jest fotograficzny to chodzi oczywiście o zdjęcia panoramiczne. Jeśli ktoś nie wie, co to takiego to już tłumaczę. Otóż, w okrutnym uproszczeniu zdjęcia panoramiczne to obrazy szerokie jak nos Panoramiksa widziany z profilu, albo wysokie jak drzewa, na których rośnie jemioła.
Zdaję sobię sprawę, że to uproszczenie jest mocno przesadzone i zbyt proste nawet jak na uproszczenie. Zdaję sobie również sprawę, że poprzednie zdanie to tak zwane masło maślane, ale mam nadzieje, że wiecie, co miałem na myśli.
Nie jestem ekspertem od tego typu zdjęć, ale bardzo lubię je robić. Tak więc jeśli kogoś temat zainteresuje i chciałby poznać go od bardziej technicznej strony to myślę, że w sieci zostało już na ten temat sporo napisane. Niemniej jednak kilka informacji odnośnie wspomnianego typu zdjęć wam tutaj podrzucę.
W fotografii panorama to takie zdjęcie, w którym stosunek szerokości do wysokości wynosi 1,6:1. Wyróżniamy różne rodzaje panoram. Na przykład pionowe, poziome, albo kołowe. Inny podział możemy wprowadzić biorąć pod uwagę kąt widzenia. I tak uzyskamy panoramy sferyczne, częściowe i dookólne. Itp. Itd. Jak wspominałem, ekspert w tej kwestii ze mnie żaden więc pozwólcie, że opowiem wam, jak to u mnie jest z tymi panoramami. 😉
Obecnie wiele aparatów i smatfonów oferuje funkcję wykonywania zdjęć panoramicznych, ale o tym pewnie wiecie. Ba, pewnie nawet korzystacie z tej funkcji. I tak możemy sobie przesuwając telefon czy aparat, automatycznie zrobić elegancką panoramę. Druga opcja jest taka, że wykonujemy kilka, albo kilkanaśnie zdjęć i dopiero później za pomocą programu łączymy je w panoramę. I to jest opcja, którą osobiście preferuję. Istnieje wiele programów dedykowanych do tworzenia takich obrazów. Ja jednak korzystam w tym celu z Lightrooma i jestem zadowolony z efektów. Nie mniej jednak jeśli ktoś wykonuje dużo takich zdjęć to może faktycznie warto zainwestować w jakiś specjalny program. 🙂
Osobiście panoramuje głównie krajobrazy, chociaż zdarzało mi się tworzyć również zdjęcia panoramiczne różnych obiektów. Uważam, że panorama to świetny sposób na pokazanie piękna i ogromu otaczającego nas świata. Co więcej, panoramy pozwalają nam w dość prosty sposób tworzyć wrażenie głębi, co zwykle nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Tutaj mam na myśli fakt, że nas mózg pozwala nam postrzegać świat trójwymiarowo, a aparat, albo smartfon widzi nastomiast w 2D. Tak więc, coby zdjęcie dawało własnie takie wrażenie głębi trzeba go odpowiednio skadrować, ale o tym innym razem. Kiedy panoramujemy naszym telefonem, bądź aparatem obracając się zmieniamy nieco perspektywę, co z kolei wpływa na to, że efekt głębi tworzy się jakby z automatu.
Robienie panoram ma jeszcze jedną ogromną zaletę. Otóż możemy w ten sposób umieścić w kadrze znaczny wycinek krajobrazu, nawet jeśli nie posiadamy szerokokątnego obiektywu. I to jest właśnie ta cecha, przez którą zacząłem robić zdjęcia panoramiczne. Pomimo, że uwielbiam ogniskową 35mm (fotografuję na matrycy APS-C, więc kąt widzenia mam jak przy około 50mm) i często robię zdjęcia krajobrazowe takim właśnie standardowym obiektywem, to zdarza się, że jednak brakuje szerokości. W sumie to brakowało bo od pewnego czasu jestem posiadaczem dosyć szerokiego obiektywu ;P Nie mniej jednak, panoramy pozwalają poniekąd obejść pewne ograniczenia narzucane nam przez sprzęt (albo portfel).
Pogadałem sobie trochę, a więc teraz to, co tygrysy, badź tygrysice lubią najbardziej, czyli zdjęcia 🙂
Przy okazji, chciałem wam życzyć okrutnie fajnych świąt! Dużo zdrowia, szczęścia, radości, mokrego baranka i tak dalej:) Trzymajcie się zdrowo:)





























