Stawić czoła Czołu

Krótki timelapse z Coła 🙂

To nie pierwszy raz, gdy zabieram Was na Coło. Jak ktoś woli „po miastowemu”, to może mówić Czoło, a jak ktoś pragnie wyszukanego stylu, to proponuję: „Szczyt Wielkiego Smerekowa”.

Nazewnictwo jest tutaj mało istotne. Istotne jest to, że Coło śmiało można opisać, jako jeden z najlepszych punktów widokowych w Soblówce. Warto się tam wybrać, zwłaszcza że w zeszłym roku wycięto tutaj stare drzewa. Stok jest już częściowo pokryty sadzonkami, a co za tym idzie za kilka lat młodnik przysłoni obłędną panoramę widzianą z tego szczytu. Zachęcam do skorzystania z tej okazji, bo może się już nie powtórzyć. 🙂

Co się tutaj pozmieniało od mojej ostatniej wizyty? Oprócz wspomnianej wycinki pojawiła się droga. Bez problemu można podjechać samochodem prawie na samą górę. Później czeka was 10-15 minut nielichej wspinaczki. Można na około próbować się dostać na szczyt, ale wtedy oczywiście będzie to trwało dłużej.

Ja wchodziłem rano, jeszcze po ciemku, po deszczu. Obładowany niezbyt tanim sprzętem. Było wesoło, a leśne na pewno zwierzaki nasłuchały się nieco podwórkowej łaciny. Ale warto było.

Wybrałem się na wschód słońca, którego niestety nie dane mi było zobaczyć, bo w najbardziej spektakularnym momencie, niebo na wschodzie mocno się zachmurzyło. Mówi się trudno, a ze zdjęć jestem zadowolony, bo wyszły takie mroczne. Dobrze ostatnio czuję się w takich klimatach.

Tym razem oprócz aparatu miałem ze sobą drona. Ten mały skurczybyk na nowo rozbudził moją ochotę na włóczenie się i robienie zdjęć 😀 No i syn trochę podrósł, więc też jest łatwiej się gdzieś wyrwać na parę godzin.

Część zdjęć z dzisiejszego posta można było zobaczyć na moim Instagramie. Podobnie timelapse’a, którego wrzuciłem na samej górze.

Natomiast na dole, pod zdjęciami, wrzucam filmik z drona. Są ładne widoki, jest fajna muzyka – śmiało można sobie przy kawie obejrzeć. 😉
Klip nie jest może jakiś wybitny, bo dopiero uczę się nagrywać i montować, ale i tak myślę, że warto go Wam pokazać.

Na koniec jeszcze raz chciałbym was zachęcić do wybrania się na Coło zanim widok przysłonią młode drzewa. Z resztą sami zobaczcie, że warto 🙂

Miłego!

Jesienne lenistwo i ogłoszenia parafialne

Powitać!:)

Po jakże długim czasie wracam do Was z nowym wpisem. Trochę sam nie dowierzam, że w końcu się przemogłem i zacząłem klikać po klawiaturze. Jak to mówią: „Niezbadane są wyroki boskie”, dlatego nie obiecuję, że będę tutaj regularnie. Ostatnio obiecałem i jak wyszło wszyscy wiemy. 😉

Co mogę obiecać, to fakt, że wracam do starego stylu prowadzenia bloga. Tzn. będę pisać nieśmieszne rzeczy i wrzucać zdjęcia, które sobie tam gdzieś poczyniłem. Koniec tutoriali i innych poradników. Ewentualnie zrobię jakiś osobny wątek dla nich. Na ten moment Szymonowe staje się blogiem stricte fotograficznym.

Zamierzam też reaktywować stronę na FB i niedługo ruszam z kanałem na YouTube, gdzie pojawiać się będą głównie filmy z drona. Bo nie ukrywam, że się polubiliśmy z moją nową zabawką. 🙂

Następna sprawa – fotografia wnętrz i nieruchomości. Możecie znaleźć nową podstronę na mojej stronie. (masło maślane zawsze spoko) Tutaj więcej informacji. Zapraszam do współpracy oczywiście.

Dalej lubię fotografować ludzi, tak więc jeśli ktoś z Was chciałby sobie zrobić sesję to również zapraszam.:)

Jesienne lenistwo

Ogłosiłem chyba wszystko co miałem ogłosić, a więc możemy przejść do rzeczy istotnych, czyli do lenistwa. Oczywiście nie byle jakiego, bo chodzi mi o jesienne lenistwo. To jest taki specjalny rodzaj niechcenia, który zwalamy na brzydką pogodę. Mi na przykład nie chciało się iść szukać jesiennych kadrów. Miałem ochotę zrobić kilka zdjęć, ale fajnie jakby zrobiły się same…

Poszedłem więc sobie do mojej bieda-siłowni polowej poćwiczyć nieco tężyznę fizyczną. Tak dla hecy, żeby nie musieć iść robić zdjęć. 😛 Żartuję. Lubię sobie nieco poćwiczyć po południu, bo wtedy kolacja lepiej smakuje.

No więc poszedłem. Siłownia umiejscowiona jest za domem. Pod kilkoma jodłami. W pobliżu domku dla królików, zwanego potocznie „królicokiem”, albo jak kto woli „trusią budą”. Przychodzę, patrze i widzę grzyba. Takiego okrutnie ciekawego. Jak sami wiecie, fotografowanie grzybów to taki mój mały fetysz… Skubaniec tak mi się spodobał, że poszedłem po aparat i natrzaskałem mu zdjęć. A skoro aparat dyndał sobie radośnie na mojej szyi, to zrobiłem też szybką rundkę po ogrodzie i zrobiłem kilka jesiennych zdjęć. Takich mrocznych… Bo wiecie, drzewa jeszcze nie są specjalnie kolorowe, a ja ostatnio mam zajawkę na takie cięższe kadry.

I tak właśnie z lenistwa zrodziła się jesienna sesja zdjęciowa. ;P

Tyle mojego gadania. Zobaczcie sami, co zmajstrowałem ostatnio w ogórdku.

Cyfrowa ciemna: przydatne skróty klawiszowe w Lightroomie

Powitać!
W zeszłym tygodniu na blogu nie pojawiło sic nic nowego. Chociaż bardzo nad tym faktem ubolewam, to niestety fizycznie nie byłem w stanie ogarnąć wszystkiego w tym jakże intensywnym tygodniu. Mea culpa.

Dzisiaj na warsztat weźmiemy obróbkę zdjęć, a dokładniej powiemy nieco o workflow w Lightroomie. A jeszcze ściślej: omówimy kilka bardzo przydatnych skrótów klawiszowych, dzięki którym przyspieszymy proces obróbki. A więc bez zbędnego przedłużania zaczynamy.

1. Cofnij/przywróć

Przydatności tego skrótu nie trzeba nikomu tłumaczyć. Czasami zrobimy coś przez pomyłkę, albo chcemy sprawdzić, jak na zdjęcie wpływa dokonana przez nas ostatnia zmiana. Zamiast szukać odpowiedniego polecania za pomocą myszki w menu „Edit” użyć skrótów klawiszowych:

Cofnij – CTRL + Z
Przywróć – CTRL + SHIFT + Z

2. Automatyczne ustawienie wybranego parametru

To jeden z tak zwanych ukrytych skrótów. 🙂
Każdy, kto chociaż raz używał Lightrooma wie, że za pomocą przycisku „Auto” w sekcji Basic w module Develop, możemy zdać się na program i użyć ustawień automatycznych. Nie wszyscy wiedzą jednak, że możemy tej funkcji używać do ustawiania pojedynczych suwaków. Aby to zrobić należy przytrzymać SHIFT, a następnie dwukrotnie kliknąć na wybranym przez nas parametrze.
W podobny sposób możemy też resetować każdy suwak z osobna. Aby to zrobić wystarczy kliknąć dwa razy na nazwie tego parametru, który chcemy przywrócić do domyślnej wartości.

3. Szybkie przybliżanie i oddalanie obrazu

Przydatne, gdy używamy masek, albo chcemy usunąć jakieś niedoskonałości za pomocą narzędzia korekcyjnego. Aby szybko przybliżyć obraz wystarczy wcisnąć SPACJĘ, albo z powrotem oddalić należy wcisnąć ją ponownie.
PS.
Obraz przybliży się o procentową wartość, którą możemy ustawić w menu „Navigator” w lewym rogu ekranu.

4. Podstawowe narzędzia w module Develop

Edytując zdjęcie w Lightroomie oprócz całej suwakologii, Adobe oferuje nam kilka interesujących narzędzi. Są to: pędzel korekcyjny, pędzel do usuwania plam, filtr połówkowy, filtr radialny, usuwanie efektu czerwonych oczu i narzędzie do kadrowania. Zamiast klikać myszką po całym ekranie, możemy szybko włączyć dane narzędzie za pomocą odpowiedniego skrótu klawiszowego. To znacznie usprawnia pracę. I tak:

  1. Kadrowanie / Crop Tool – R
  2. Pędzel korygujący / Spot removal tool – Q
  3. Filtr połówkowy / Graduated filter- M
  4. Filtr radialny / Radial filter – SHIFT + M
  5. Pędzel korekcyjny / Adjustment Brush – K

5. Pomoc w wyborze zdjęć z sesji

Ostatni punkt będzie dotyczyć modułu Library (swoją drogą możecie szybko wywołać go używając skrótu klawiszowego G). Istnieje kilka interesujących skrótów, które mogą znacząco przyspieszyć wam proces wybierania zdjęć z sesji. Swoją drogą proces ten to jedna z najżmudniejszych prac jakie trzeba wykonać po skończonej sesji. 🙂

Zmiana podglądu:

Do wyboru mamy trzy opcje: siatkę, widok lupy i pełen ekran. Do wyboru do koloru

  1. Siatka / Grid – G
  2. Lupa / Loupe – E
  3. Pełny ekran / Full screen – F

Oflagowywanie i ocena zdjęć

Lighroom daje nam możliwość oznaczania zdjęć flagami, kolorami oraz ocenami. Z punktu widzenia selekcji zdjęć są to okrutnie istotne narzędzia. Nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego. 🙂

Flagi

Biała flaga, czyli wybrane, PickP

Czarna flaga, czyli odrzucone, Rejected X

Oceny

Możemy ocenić zdjęcie w skali od 0 do 5. Aby to zrobić należy po prostu wcisnąć odpowiedni klawisz numeryczny, zgodny z naszą oceną.

Kolory

Ostania opcja to oznaczanie zdjęć za pomocą kolorów. Służą temu klawisze numeryczne od 6 do 9, gdzie:

6 – czerwony

7 – żółty

8 – zielony

9 – niebieski

Na koniec, standardowo, ściągawka 🙂

Miłego!

Kamienie milowe w fotografii

Powitać!

Dawno nie pisałem niczego z czysto subiektywnego punktu widzenia i uznałem, że dzisiaj pora to zmienić.:)
Oczywiście mam nadzieję, że moje przemyślenia zawarte w tym poście w jakiś sposób pomogą wam robić lepsze zdjęcia. Natomiast jeśli już złapaliście bakcyla fotografii, a jesteście na początku swojej przygody, to tym bardziej polecam wam lekturę tego posta.:)

Dzisiaj opowiem wam, co najbardziej wpłynęło na poprawę moich zdjęć. Krótko i zwięźle podam wam trzy rzeczy jakie możecie zrobić, aby i wasze zdjęcia wskoczyły na nowy poziom.

1. Tryb manualny

Mój absolutny numer jeden. Tryb manualny to taki, w którym sami ustawiamy wszystkie parametry ekspozycji tj. ISO, czas otwarcia migawki i przysłonę. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj Fotograficzne illuminati czyli trójkąt ekspozycji. Dlaczego ważne jest, aby umieć robić zdjęcia w tym trybie? Ponieważ daje nam pełną kontrolę nad ekspozycją, a ta z kolei stanowi zwykle o tym czy zdjęcie będzie udane, czy nie. Ogarnięcie manuala naprawdę robi różnicę. 🙂

Oczywiście są momenty, gdy lepiej użyć jakiegoś trybu półautomatycznego, ale ja osobiście, gdy tylko mam wybór to ustawiam aparat w tryb M.

Tryby półautomatyczne są świetne na początku nauki robienia zdjęć. Możemy powoli uczyć się jak poszczególne parametry i ustawienia współpracują ze sobą oraz jakie są miedzy nimi zależności. Jednocześnie nie jesteśmy przytłoczeni ilością ustawień itp. Warto jednak na pewnym etapie spróbować swoich sił w trybie manualnym, bo pełna kontrola to zwykle więcej możliwości.

2. Jasny obiektyw stałoogniskowy

Drugi punkt dotyczy sprzętu. Aparat zwykle dostajemy w zestawie z tzw. kitowym obiektywem. Kitowy niekoniecznie oznacza „do kitu”, ale zwykle takie podstawowe szkła ustępują jakością obrazka swoim droższym kolegom. Warto więc uzbroić się w jakąś jasną stałkę. Już mówię dlaczego.

Po pierwsze obiektywy stałoogniskowe oferują zwykle świetną jakość obrazu. Zmieniając kita na stałkę można dosłownie oniemieć z zachwytu jaką różnicę robi dobry obiektyw. 🙂 Z autopsji mogę wam zdradzić, że nie zawsze tak jest, ale są to raczej pojedyncze przypadki.
Druga sprawa to oczywiście cena. Względnie jasne stałki o popularnych ogniskowych (typu 23mm, 35mm, albo 50mm) są zwykle niedrogie. Niedrogie w kontekście fotografii, a ta jak wiadomo nie jest tanim hobby. Po trzecie niska wartość przysłony pozwala fajnie rozmyć tło. Na początku przygody z fotografią, bardzo chciałem mieć to tło mocno rozmyte i przypuszczam, że nie byłem w tym pragnieniu osamotniony. 🙂 Poza tym sama możliwość uzyskania tego efektu poszerza nasze pole manewru.

3. Zdjęcie w formacie RAW

RAW czyli „surowy” plik. Dane zebrane przez aparat, które możemy przetwarzać w programie do obróbki typu Lightroom, albo CaptureOne. Niekwestionowany król zapisu zdjęć, dający ogromne możliwości w procesie obróbki. Więcej tutaj: Rola surówki w diecie fotografa.

Dla RAWów mógłbym pisać pieśni i wiersze wychwalające ten format zapisu zdjęć. Wynika to po części z tego, że uwielbiam obróbkę nie mniej niż fotografowanie, a po części z możliwości jakie format RAW nam daje. W dużym skrócie daje nam o niebo większa kontrolę nad końcowym efektem niż JPG.

Oczywiście, aby robienie zdjęć w tym formacie miało sens, to musimy mieć pojęcie o obróbce oraz mieć jakiś program, który nam tą obróbkę umożliwi. Gra jest jednak warta świeczki, a podstawowa suwakologia, jak zwykło się mawiać na obróbkę, nie jest trudna.

Podsumowując: RAW to potężne narzędzie do robienia lepszych zdjęć. 🙂

I tyle. Mocno subiektywnie, ale myślę, że można z tego jakąś naukę wyciągnąć.

Miłego!

Żyleta: czyli jak robić ostre zdjęcia

Powitać!
Dzisiaj poruszymy arcyważny w fotografii temat. Mianowicie ostrość i mam tutaj na myśli wyraźne zdjęcia, a nie pikantne papryczki 🙂

Na początku warto zaznaczyć, iż ostrość często decyduje czy zdjęcie jest udane, czy nie. Należy mieć to na uwadze zwłaszcza, gdy strzelamy z ręki, bo z doświadczenia wiem, że to właśnie wtedy najprościej jest wspomnianą już ostrość stracić.

W tym miejscu płynnie przejdziemy do punktu pierwszego tj.

1. Użyj statywu

To dosyć oczywiste. Jeśli nie chcemy mieć poruszonego zdjęcia to warto, aby aparat był stabilny. Z pomocą przychodzi oczywiście statyw. Ewentualnie monopod, albo maska samochodu. Ważne, aby aparat mógł sobie stać spokojnie, wolny od drgań i innych nieporządanych ruchów. Nie ma się tutaj nad czym rozwodzić. Jeśli chcemy zdjęcia ostre jak żyleta, statyw będzie naszym najlepszym kompanem.

Warto wspomnieć tutaj jeszcze o tym, aby wyłączyć stabilizacje obrazu w naszym aparacie/obiektywie. Chociaż funkcja ta jest nieoceniona gdy fotografujemy z ręki, tak podczas korzystania ze statywu paradoksalnie może spowodować efekt odwrotny do zamierzonego. Aparat osadzony stabilnie na statywie jest wolny od drgań, wtedy automatyka sprzętu wariuje i ten potrafi sam sobie te drgania stworzyć 🙂

Druga sprawa. Na statywie nie warto oszczędzać. Sami odpowiedzcie sobie na pytanie, czy wolicie zapłacić więcej za statyw i mieć pewność, że wytrzyma i będzie stabilny, czy chcecie sprawdzić jak zachowuje się sprzęt fotograficzny w konfrontacji z podłogą, lub innymi kamieniami.

2. Użyj wężyka spustowego

Kolejna ważna sprawa i znowu ma na celu zredukować drgania oraz niechciane poruszenia aparatu, które możemy wywołać wciskając spust migawki. Wężyk spustowy pozwala nam robić zdjęcia bez dotykania aparatu, a więc zwiększa stabilność. Jest to kolejny element układanki o nazwie: „zdjęcia ostre jak żyleta”;)
Nowsze aparaty często mają też dedykowaną aplikację, dzięki której możemy wyzwalać migawkę z poziomu naszego smartfona. Często oferują one również pełną kontrolę nad ekspozycją oraz podgląd na żywo. Ogólnie rzecz biorąc – fajna sprawa. 😀

Jeśli nie mamy wężyka spustowego, ani aplikacji to pozostaje nam jeszcze jedno wyjście – samowyzwalacz. To chyba najprostsza i najtańsza opcja, bo dostajemy ją w zestawie z aparatem. Użycie samowyzwalacza sprawia, że nie dotykamy aparatu w tym najważniejszym momencie, tym samym zwiększając nasze szanse na ostre jak żyleta zdjęcie.

3. Odpowiednie parametry ekspozycji

Wiem, wiem, to banalny punkt, ale wspomnieć o nim trzeba. Na nic zda się nam statyw i wężyk spustowy jeśli nie będziemy wiedzieć jak ustawić nasz aparat. O ekspozycji pisałem tutaj Fotograficzne illuminati czyli trójkąt ekspozycji więc nie będę się powtarzać. Napomknę tylko, że głównie chodzi mi tutaj o zależności pomiędzy zamrożeniem ruchu, a czasem otwarcia migawki. Ciężko będzie nazwać ostrym zdjęcie, na którym główny temat jest rozmyty poprzez swój ruch 🙂

Druga bardzo ważna sprawa to ISO. Im mniejsze, tym mniejszy szum i lepsza jakość. Jeśli chcemy, aby zdjęcia były ostre to raczej będzie nam zależało na niskich wartościach ISO. Często będzie się to wiązać z tym, że czas otwarcia migawki się wydłuży i będziemy musieli użyć statywy etc. Jak widzicie w kwestii ostrości zdjęć, poszczególne jej składniki są od siebie mocno zależne. 🙂

Jeszcze kilka uwag na temat czasu otwarcia migawki. Istnieje pogląd, że aby otrzymać nieporuszone zdjęcie z ręki, to minimalny czas otwarcia migawki powinien wynosić 1/60 sekundy. Do pewnego stopnia jest to prawda, ale należy podchodzić do tej zasady z dystansem, gdyż im dłuższy obiektyw tym trudniej będzie nam zrobić ostre zdjęcie z takim czasem otwarcia… W wypadku teleobiektywów w grę wchodzi również zasada odwróconej ogniskowej. Mówi ona, że minimalny czas otwarcia migawki ma być odwrotnością ogniskowej, czyli na przykład minimalny czas otwarcia dla obiektywu 200mm wyniesie 1/200 sekundy itd. Jest to jakiś punkt wyjścia, ale też należy podchodzić do tego z dystansem, bo przykładowo obiektyw może mieć stabilizację, albo będzie bardzo poręczny itp. Koniec końców najlepiej jest dobrze poznać swój sprzęt, gdyż jest za dużo zmiennych, aby sformułować jakieś uniwersalne, zawsze prawdziwe zasady. 🙂

4. Co jeśli nie mam statywu

Oczywiście można zrobić bardzo ostre zdjęcia bez użycia statywu. Najprościej będzie tego dokonać w sprzyjających warunkach oświetleniowych. Im mniej światła tym oczywiście trudniej, bo będzie trzeba zwiększać czas otwarcia migawki. (albo inne parametry, w tym ISO, a jak już pisałem to też niekoniecznie dobre wyjście).

Jak już wspominałem wyżej, statyw możemy zastąpić czymś, na czym możliwe jest stabilne ustawienie aparatu. Może to być stół, kamień, pień, czy nawet ramie koleżanki.
Niegłupim jest też poszukanie jakiegoś oparcia dla rąk, albo barku. Ostatecznie można oprzeć rękę nawet na własnym kolanie. 🙂

Kolejna opcja to redukcja drgań w aparacie, albo obiektywie, ale i ta funkcja ma spore ograniczenia.

Ostatnia opcja to ratowanie się Photoshopem, ale to często gra niewarta świeczki. 🙂

Ostrość vs rozdzielczość

Na koniec zostawiłem sobie kilka moich własnych przemyśleń nt. ostrości. No więc ostrość jest pojęciem mocno względnym i coś co dla mnie jest wystarczająco ostre, może nie być takie dla kogoś innego.

Druga sprawa to medium, którego używamy do oglądania zdjęć. Lwia część wykonywanych obecnie fotografii trafia na FB, albo innego instagrama, gdzie wyświetlana jest w rozdzielczości, dajmy na to, 1350px x 1080px. Jakby tego było mało, wszystko dzieje się na malutkim ekranie smartfona 🙂 Rodzi się więc pytanie: na ile „ostre” musi być takie zdjęcie? Odpowiedź brzmi: może być nawet mocno poruszone, a i tak tego nie zauważymy. Oczywiście inaczej się sprawy mają, gdy chcemy sobie dziabnąć obraz 120cm x 90 cm na ścianę. Wtedy nie ma zmiłuj 🙂

Ogólnie rzecz biorąc to piszę to nie po to, aby namawiać kogoś, żeby olać cały warsztat fotograficzny i robić rozmazane zdjęcia, bo na smartfonie i tak nikt nie zauważy. Chodzi mi raczej o to, żeby zachować jakiś dystans do całego tematu ostrości zdjęć i po prostu robić swoje. No chyba, że ktoś lubi oglądać zdjęcia na Instagramie w powiększeniu 300%… ;P Wtedy droga wolna, ale radzę przemyśleć sens takiego działania 🙂

Tyle ode mnie. Miłego!:)