Pewnego ranka w Soblówce

Powitać! Nie wiem, czy już wspominałem tutaj o tym, że uwielbiam poranki. Już nawet nie chodzi mi o fotografowanie podczas wschodu słońca, ale tak ogólnie. Cisza, spokój, wszyscy jeszcze śpią i można sobie z fajną energią podłubać przy różnych projektach. Ten wpis, na przykład, powstaje jakoś koło 5:30 w czwartek. Można się też oczywiście wybraćCzytaj dalej „Pewnego ranka w Soblówce”

Stawić czoła Czołu

To nie pierwszy raz, gdy zabieram Was na Coło. Jak ktoś woli „po miastowemu”, to może mówić Czoło, a jak ktoś pragnie wyszukanego stylu, to proponuję: „Szczyt Wielkiego Smerekowa”. Nazewnictwo jest tutaj mało istotne. Istotne jest to, że Coło śmiało można opisać, jako jeden z najlepszych punktów widokowych w Soblówce. Warto się tam wybrać, zwłaszczaCzytaj dalej „Stawić czoła Czołu”

Szczęście-nieszczęście

Lokalne legendy głoszą, iż „u nas i tak się wysypie, co sie ma wysypać” i dla jasności dodam, że chodzi tutaj o śnieg. Pomimo tego, że pory roku i klimat się nam troszkę pokićkały to zima w Beskidach musi być. Lepsza, bądź gorsza, ale musi. Na moim podwórku sprawy mają się następująco. Dla jednych zimaCzytaj dalej „Szczęście-nieszczęście”