Pewnego ranka w Soblówce

Powitać!

Nie wiem, czy już wspominałem tutaj o tym, że uwielbiam poranki. Już nawet nie chodzi mi o fotografowanie podczas wschodu słońca, ale tak ogólnie. Cisza, spokój, wszyscy jeszcze śpią i można sobie z fajną energią podłubać przy różnych projektach. Ten wpis, na przykład, powstaje jakoś koło 5:30 w czwartek. Można się też oczywiście wybrać w teren celem poczynienia ciekawych zdjęć/filmów. Tak było i tym razem.

Dzisiejszy wpis to relacja z mojej wycieczki pod Beskid Bednarów. Celowo nie poszedłem na szczyt, bo miałem już wcześniej ustaloną miejscówkę. 🙂

Wszystko zaczęło się rzecz jasna od kawy. Jakoś przed 5 dziabnąłem sobie filiżankę aromatycznego napoju, wsiadłem do samochodu i ruszyłem nad Podgrapy. Ciekawie zaczęło się robić dopiero jak wysiadłem z auta i zacząłem wspinaczkę. Akurat trwało wtedy rykowisko. Powiedziałbym nawet, iż to była jego kulminacja. A sami wiecie, że spragnione jelenie to nie najlepsi towarzysze wędrówki. ;P
Na dodatek ludzie na wsi mówili, że misiu był ostatnio widziany gdzieś w pobliżu. Całkiem wesoło – pomyślałem. Miś na pewno by się ucieszył z tak sytego posiłku jak ja. Mimo wszystko ruszyłem przez młodnik. Jest jakoś przed 6. Ciemno jak… wiadomo gdzie. Idę, pod nosem śpiewam znane mi pieśni religijne („Anielski Orszak” i te sprawy) i czekam, czy zeżre mnie niedźwiedź, czy wykorzysta jakiś napalony jeleń. Jak widzicie jestem tutaj, więc niedźwiedzia w młodniku nie było…

Ale tak całkiem na poważnie , to nie była najprzyjemniejsza wycieczka w moim życiu. Głównie przez głupie i nachalne myśli. Wiem jak się zachować w lesie, żeby było bezpiecznie i wiem, co zrobić w razie spotkania ze zwierzakiem. Mimo wszystko nieprzyjemne myśli towarzyszyły mi, aż nie rozjaśniło się, gdy wyszedłem na otwarty teren. Mogę to tak coachingowo podsumować, że większość dyskomfortu w naszym życiu to zasadniczo sprawa tego, co w naszej głowie, a nie w rzeczywistości.

Gdy dotarłem na miejscówkę, to wiedziałem, że gra była warta świeczki. Piękny wchód mi się trafił. Z resztą sami sobie sprawdźcie. 🙂

Jedna odpowiedź na “Pewnego ranka w Soblówce

Dodaj odpowiedź do Kobra Anuluj pisanie odpowiedzi